wtorek, 31 grudnia 2019

Demon, Ona i Ja: Rozdział I

}{
Czasami chciałbym wiedzieć, o czym myśli podczas pełnej łez nocy.. 
}{

Judith, co noc płacze w poduszkę. Tak już jest od dwóch miesięcy po tym, jak dowiedziała się, że ten chłopak- Jonathan- zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką.
Przewróciła się na drugi bok wyjmując spod poduszki złoty wisiorek z czymś w rodzaju ciemnofioletowego kryształu.
Rozpoznałem to coś i zbladłem, jeśli można być jeszcze bardziej bladym, niż odcień porcelany...
Był to klejnot nazywany przez nas Dzwonkiem. Nazwa brzmi może niewinnie, ale nic bardziej mylnego...
***
O poranku Judith przybierała dobrą minę do złej gry i szykowała się na zajęcia. Jej zielony plecak był wypełniony po brzegi wszystkim, czego potrzebowała do szkoły. 
Nadal niewidzialny zszedłem za nią na parter. 
-Będę dzisiaj późno, mamo- Judith uśmiechnęła się sztucznie i zarzucając torbę na ramię wybiegła z domu z tostem w palcach. 

Jak zawsze usiadła z tyłu autobusu i zakładając na uszy słuchawki włączyła jakiś wolny utwór z odtwarzacza w telefonie. Patrząc na widoki za oknem rozmyślała nad czymś. Kawałek dalej, z przodu jej ex i była przyjaciółka rozmawiali o czymś z ożywieniem, gdy w pewnej chwili autobus zatrzymał się przy stojącym na chodniku nieznanym mi dotąd chłopaku. 
Był to wysoki i szczupły, czarnowłosy o bezdennych oczach w barwie palonego karmelu i bladej cerze. Na pociągłej, wąskiej twarzy o dużych oczach, znad których rysowały się niemal idealne łuki brwi, średnim, prostym nosie i wąskich ustach malowało się znudzenie. 
Wszyscy ucichli, gdy wsiadł i przeszedł na tyły bacznie szukając wolnego miejsca, a wszyscy oglądali się za nim. Wtedy Dostrzegłem w nim coś jeszcze- aurę w kolorze pokusy: czarną, jak bezksiężycowa noc poprzetykaną cienkimi nićmi szkarłatu. Ubrany zwyczajnie nowy na szyi nosił mały wisiorek z czymś przypominającym zakorkowaną ampułkę. Była ciemnogranatowa z wytłoczeniem przedstawiającym trzy złączone klucze. 
Dostrzegł obok Judith ostatnie wolne miejsce i podszedł. 
-Wolne?- Spytał uprzejmie, choć wyluzowanym tonem. 
Kiwnęła głową twierdząco, więc usiadł. Autobus ruszył, ale on nie starał się zagdywać Judith, tylko czasami patrzył na nią ukradkiem. W pewnym momencie mnie dostrzegł, a w głowie usłyszałem jego głos: nie zrobię jej nic złego, Aniele...

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Demon, Ona i Ja

Okrywając ją kołdrą, przysiadłem na skraju łóżka i patrzyłem jak śpi, słuchając jej cichego i równego oddechu.
Miała na imię Judith i była niewysoką, krótkowłosą blondynką o oczach w barwie łupiny orzecha laskowego i idealnych, krągłych lecz nie rubensowskich, zgrabnych kształtach.
Teraz, jako że elektroniczny budzik obwieszczał drugą w nocy, spała spokojnie pod kołdrą, w fioletowym topie ze śmiejącą się emotikoną i luźnych czarnych spodniach do kompletu w pogrążonym w ciemności pokoju o ścianach w jej ulubionym fiolecie, z plakatami swych muzycznych idoli przyczepionymi nad łóżkiem i szarym meblami po lewej stronie łóżka, na którym spała. Niedaleko krzesła, na którym siedziałem, przy biurku leżał porzucony plecak i kilka ciuchów.
Pewnie uważacie mnie za stalkera albo zboczeńca, skoro wiem, w czym śpi pod kołdrą. Lecz wiem o niej o wiele więcej..
Moja najdroższa Judith..
 *•••*
Wszystko widzę i słyszę...

Od dnia Twoich narodzin zakochałem się w biciu Twojego serca... 
Trwam przy Tobie i czekam na jego ostatni stuk.
Jestem Twoim...
Aniołem Stróżem.
*•••*

piątek, 13 grudnia 2019

Moi drodzy parafianie-odpierdolę Wam kazanie :)

Kon'nichiwa minna!
Poprzedni rozdział był zamknięciem serii Hunter. Mam nadzieję, że ta trylogia przypadła Wam do gustu 😊
Domō arigatō gozaimas
Yuurei 👻 😉
PS. Na razie blog po epilogu pozostaje w zawieszeniu, póki czegoś nie wymyślę.
Bądźcie czujni i cierpliwi ;)
Arigatō gozaimas za to, że czytacie :)

Hunter III Curse Epilogue

Nigdy nie poddawajcie się nikomu i niczemu, bo w Walce wszyscy Jesteśmy Braćmi...

Callisto Raven, postrach ogólniaka.
Michael Tyler, uczeń trzeciej klasy ogólniaka- łowca wampirów...
Jack L. Donovann, łowca herbu Kielich...

Kochani, najbliżsi naszym sercom ludzie; których poprzysięgliśmy chronić, 
Nasze Stowarzyszenie nadal działa i mam nadzieję, że jeszcze długo będzie...
Obiecujemy, że Was ochronimy i; że dołożymy wszelkich starań, aby żaden z Waszych bliskich nie stał się bardziej potworem, niż człowiekiem... 
Obyśmy spotkali się w tym lub następnym życiu.. 
Jack L. Donovan, herbu Kielich. 


Ostatnie zebranie Rady obfitowało w radosne wieści. 
Jutrzejszego dnia miała się odbyć egzekucja Tower. Między nami i Rządem Krwiopijców zapanował względny pokój. Kitsune zostały zapieczętowane, a ja.. Niedługo miałem poślubić dziewczynę, będącą całym moim życiem. 
Wszystko ułożyło się względnie dobrze, ale nigdy nie wiadomo, kiedy znów będziemy potrzebni. 

Nazywam się Jack Lawrence Donovann, łowca herbu Kielich. Jestem Przewodniczącym Związku Stowarzyszenia Łowców Wampirów..
Skoro już o tym wiecie- zawrzyjcie ze mną Pakt Milczenia...