-Kim ona była?- Zapytała Judith dociekliwie, gdy podał jej puszkę.
-Archaniołem- odparł krótko.
-AR-CHA-NIO-ŁEM??- Wypaliła zdumiona Judith.
-Niestety- przytaknął siadając obok niej na łóżku.- Chciała, żebym cię zostawił. Zagroziła mi konsekwencjami.. Cholera- zaklął.
-Konsekwencjami? Czyli czym?
Angel podniósł wzrok i spojrzał na nią z zastanowieniem.
-Ty chyba lubisz igrać z ogniem- stwierdził przyglądając jej się uważnie.
}{
Dwa miesiące później w ich klasie pojawił się kolejny nowy.
-A tego skąd przywlokło?- Zapytał Magnus wpatrując się nieprzychylnie w równie przystojnego jak on sam chłopaka o przenikliwie szarych oczach i krótkich blond włosach z błyszczącymi refleksami. Był on ubrany w modne ciuchy, w których zdecydowanie dominował lazurowy błękit. Na palcu lewej dłoni nosił srebrną obrączkę z grawerem płomienia, a na tym samym ramieniu widniał tatuaż przedstawiający smoka depczącego żmiję. Na biodrach miał zawiązaną zieloną bluzę z nadrukiem bomby.
-Ale bajzel- skomentował na widok piszczących na jego widok dziewczyn, które tłoczyły się, aby mu się przyjrzeć.
-No, no, no- Angel z gracją zeskoczył z ławki i podszedł do nowego- mam konkurencję yyy...
-Kenneth Night. Ciebie już znam, jesteś Magnus Angel, prawda?- Zapytał niby swobodnym tonem, ale jego oczy pełne były podejrzeń.
-Widzę, że moja seksowność przynosi mi sławę- odrzekł z promiennym uśmiechem Magnus, a Judith i reszta w ciszy obserwowali, czując napięcie między chłopcami.
-Seksowność- Kenneth zaśmiał się cicho.- Jeśli chodzi o te wygibasy na ławce, to całkiem nieźle sobie radzisz. Jak na kłodę- zakpił.
Reszta męskiej braci spojrzała na Magnusa, zaciekawiona jak ten wybrnie z niezręcznego położenia.
-Serio? Kłodę?- Karmelowooki uniósł brwi udając zaskoczenie.- Mógłbyś się bardziej postarać, jeśli już chcesz mi dopiec, lalusiowata ofermo- czarnowłosy uśmiechnął się z wyższością.- Dam ci radę: nie próbuj iść i żuć gumy równocześnie, bo zrobisz sobie krzywdę- dodał taksując Kenneth'a zimnym spojrzeniem.
-Spróbuję zapamiętać, chyba że wcześniej padnę przez twój smród- stwierdził wyluzowanym tonem, a wszyscy zawyli z wrażenia.
-Och, doprawdy?- Karmelowe oczy zwęziły się w szparki.- Dobrze ujadasz, jak na cuchnącego kundla, Kenny. Tak z ciekawości: potrafisz aportować?- Zapytał uprzejmie Angel, a reszta facetów w sali aż zawyła z podziwu.
Na wąskiej twarzy nowego odbiła się z trudem skrywana furia.
-Oooo, chyba zabolało- skomentował Magnus.- Szkoda, bo chciałem być miły dla zwierzątek- rzucił odwracając się, by odejść i zająć swoje miejsce. Całkowicie nie przejmując się szumem szeptów otworzył zeszyt i udawał, że powtarza materiał z ostatnich zajęć.
Środek szkolnego dnia.
Kenneth siedząc przy ostatnim w szeregu stoliku przez cały dzień bardzo uważnie obserwował Magnusa, w którego Judith rzuciła papierkiem.
Podniósł go i rozwijając przebiegł oczami po treści, po czym odpisał i odrzucił spowrotem do dziewczyny.
Blondynka rozprostowała karteczkę, na której było napisane jej charakterem pisma:
Za co nie znosisz tego nowego?
Odpowiedź Magnusa:
Bo to jeden z Archaniołów. Nie zbliżaj się do niego.
Judith odwróciła się w stronę Angela, a gdy ten wychwycił jej spojrzenie uniosła brwi jakby pytając: dlaczego?.
Poruszył wargami, z których wyczytałem: bo to Ona go na mnie nasłała.
}{
Pan Autumn, nauczyciel wychowania fizycznego obecnie spadł na trzecie miejsce podium w rankingu Potencjalnych Ciach w szkole. Większość dziewczyn wzdychała albo do Magnusa, albo do Kenneth'a, więc utworzyły się w szkole trzy oficjalne fankluby.
Magnus nie przejmując się nadskakującymi mu dziewczynami szedł rozmawiając z Judith o wszystkim i niczym.
Rozstali się dopiero przy szatniach.
Na hali sportowej Magnus rozwalił się na ławce ubrany w czarny podkoszulek i dresowe spodnie z niebieskimi lampasami. Kenneth w szarym t-shircie i granatowym dresie rozciągał się ku uciesze żeńskiej części klasy. Judith patrzyła tylko na czarnowłosego, który obserwował spod oka poczynania wroga.
-Mówiłem już o gumie i chodzeniu?- Zagadnął Magnus swobodnym tonem.
-I co z tego?- Zapytał obojętnie blondyn.
-Kieruje mną troska o dobro kolegi, Kenny- odparł uprzejmie i zarazem złośliwie czarnowłosy.
-Taaa, jakbyś mógł to utopiłbyś mnie w łyżce wody- zarechotał Kenneth.
-Skąd! Nawet zaczynam cię lubić- czarnowłosy wykonał swój standardowy półuśmiech i mrugnął szelmowsko.
Ty przeklęty Upadły..!- Rozwścieczył się Anioł.
-Do usług- zadrwił karmelowooki.
-W dwuszeregu zbiórka. Baczność- rzucił w tej samej chwili wuefista, a wszyscy wykonali komendę. Magnus i Kenneth równocześnie stuknęli butami.
-Panowie Angel i Night widzę z wojskowych rodzin, bo dobrze wyszkoleni- zauważył.
-Ojciec to emerytowany żołnierz- skłamał swobodnie Magnus.
-Och, serio? Mój też. Może jesteśmy braćmi- zasugerował nowy.
-Prędzej Piekło skuje lód- odpowiedział czarnowłosy na zaczepkę, a wokół rozbrzmiały śmiechy.
-Podobno w Piekle i tak piździ- stwierdził Kenny.
-Piździ to pojęcie względne, jeśli w ogóle tam kiedyś byłeś- mruknął czarnowłosy o karmelowych tęczówkach uśmiechając się delikatnie.
-Podobno w Piekle i tak piździ- stwierdził Kenny.
-Piździ to pojęcie względne, jeśli w ogóle tam kiedyś byłeś- mruknął czarnowłosy o karmelowych tęczówkach uśmiechając się delikatnie.