środa, 22 stycznia 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział IV (cz 3)

Magnus zwrócił się przodem do niej. Teraz siedzieli twarzą w twarz, lecz ona obserwowała wzory na jego klatce piersiowej i brzuchu.
-Czyli muszę opowiedzieć ci wszystko po kolei- odezwał się cicho.
***
Czarnowłosy opowiadał, a Judith słuchała z uwagą niekiedy zadając pytania.
Po godzinie jednak przerwała mu opowieść i poszła o krok dalej, biorąc jego twarz w swoje dłonie przysunęła się bardzo blisko i spojrzała mu w oczy lekko rozchylając wargi.
-Judith.?- Zapytał nadal tym kuszącym szeptem.
-Cicho- blondynka wplotła palce w jego potargane, czarne włosy i pochyliła się dając mu namiętnego całusa.
Sam poczułem falę zalewającej mnie zazdrości. Pragnąłem teraz być na miejscu tego Demona!.
Chłopak przez chwilę był zaskoczony tym faktem. Po długiej chwili odwzajemnił jej gest, ale kiedy jej usta delikatnie sunęły po jego szyi spiął się i odsunął ją zdecydowanym ruchem.
-Judith... Nie- powiedział cicho, patrząc w te iskrzące orzechowe oczy.
-Dlaczego..?- Zapytała niezadowolona, siedząc okrakiem na jego kolanach próbowała się zbliżyć, ale oparł jej dłonie na biodrach i pokręcił głową w geście odmowy, z pełną powagi miną.
-Dlaczego nie?- Powtórzyła smutna.
-Nie mogę- powiedział z rezygnacją. Chciał dodać coś jeszcze, ale zamknęła mu usta kolejnym długim pocałunkiem.
-Ty po prostu nie chcesz- powiedziała zła, gdy położył się na chwilę.
-Mógłbym zrobić ci krzywdę- powiedział przez zaciśnięte zęby, odwracając wzrok.
-Niby jaką, skoro sama tego chcę?- Rozzłościła się.- No, jasne.. Żartowałeś sobie ze mnie- powiedziała z goryczą, próbując się odsunąć.
Magnus nie pozwolił jej na to. Objął ją w kibici i przysunął do siebie.
-Posłuchaj- zwrócił się do niej łagodnie.- Postaraj się mnie zrozumieć... Prowokujesz, ale muszę nad sobą panować, bo niechcący cię zranię, albo zabiję. Ja...- Zdjął ciemnofioletowy kryształ i założył go na jej szyję.- Chcę, żebyś go nosiła...
Żaden z nich nigdy nie powierzył nikomu swego klejnotu, a tym bardziej nie jakiemuś śmiertelnikowi.
Nie mogłem w to uwierzyć. Jakiś Demon interesował się nie samą duszą mojej Podopiecznej, ale nią całą. Mówił jej całą prawdę. I nie chciał jej zepsuć.
-Chcę, żebyś go nosiła- powtórzył zaglądając w jej oczy.- Będziesz...?- Zapytał obejmując delikatnie Judith.
-Będę- powiedziała odwracając oczy, ze wstydem.
-Jesteś, jak zawsze, prowokująca- nawet nie zauważyłem, kiedy Magnus założył spowrotem ubranie.- Powinnaś jeszcze spać- układając Judith na materacu, pogłaskał ją po policzku, po czym zarzucił na nią kołdrę okrywając szczelnie blondynkę.

Weekend minął Judith na rozmyślaniach i sprzątaniu.
-Widziałam dzisiaj twojego Magnusa- na dźwięk imienia blondynka podskoczyła i zachwiała się na drabince.
-Kurde!- W ostatniej chwili zeskoczyła na nogi.- To tylko kolega, mamo!- Rzuciła z wyrzutem.
-Tak, tak. Teraz to się tak nazywa- odparła wymowie kobieta, przecierając blat szafki.- On bardzo cię lubi- stwierdziła kobieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz