niedziela, 5 stycznia 2020

Demon, Ona i Ja: Rozdział II (cz. 2)

-Jesteś walnięty- odparła przeczesując dłonią krótkie, blond włosy.
-Oj, prowokujesz mnie. Prowokujesz- odpowiedział tajemniczym półgłosem. Mijając dziewczynę, zwrócił twarz w jej stronę szepcząc jej wprost do ucha- jesteś kusząca, nie schrzań tego- zanim zdążyła go walnąć, on w tajemniczy sposób rozpłynął się w powietrzu.
-Rany, z kim ja się zadaję- westchnęła, teatralnie wznosząc wzrok ku sufitowi.

-Już jestem- Judith rzuciła buty i plecak pod szafkę w przedpokoju.
Usłyszeliśmy śmiechy i rozmowę.
Oboje rozpoznaliśmy ten głos.
Magnus!
Jak śmiesz nachodzić Ją w Jej własnym domu, ty obrzydliwy Pasożycie?!- Wiedziałem, że mnie usłyszy bo tak, jak ja nie należał ani do tego świata, ani do Piekła.
To się nazywa: RE-SO-CJA-LI-ZA-CJA, Aniołku. Co więcej, muszę przyznać; że byłem do tego nastawiony dość sceptycznie- zauważył- ale słuchaj: Judith jest Inna. Odporna na mój urok...
Wsadź sobie te swoje spostrzeżenia tam, gdzie słońce nie dochodzi- warknąłem rozwścieczony.
Nie unoś się tak.- Odparł telepatycznie.- Mówię całkiem serio. Cholera... Spotkajmy się dziś w nocy, na poświęconej ziemi. Zgoda? 
Zgoda, tylko nie próbuj wykręcić mi jakiegoś numeru.- Ostrzegłem i w odpowiedzi usłyszałem krótkie potwierdzenie. Po chwili Judith jakoś wyciągnęła go z domu.
-Śledzisz mnie?- Zapytała z lekkim rozdrażnieniem.
-Nie. Po prostu się zgubiłem- odpowiedział z zaskoczeniem.
-Tanie kłamstewko- prychnęła kpiąco.
Wzruszył ramionami.
-Nawet nie wiedziałem, że tu mieszkasz- obruszył się.
-Mniejsza z tym. Co ci dzisiaj odwaliło, żeby mnie pocałować??
Karmelowooki oparł się o ścianę i przez kilka minut wpatrywał się w swoje czarne, motocyklowe buty.
-Wiesz, że nie mam pojęcia?- Zapytał niepewnie.- Działasz na mnie po prostu. No, nie wiem jak to określić- popatrzył na nią z dziwnym wahaniem.
Demon nigdy się nie waha i o nic nie prosi. On zabiera to siłą lub podstępem... Jednak Magnus łamał tą regułę. Był demonem, ale zupełnie odmiennym, niż reszta.
-Dziwnie mówisz. Jakbyś był nie z tego stulecia- Judith uspokoiła się i przyjrzała się chłopakowi badawczo.
-Rany... Myślałem, że wymyślisz lepszy bajer, Judith- oznajmił z niedowierzaniem.
-Ty coś kręcisz. I wierz mi: dowiem się, co to jest. Narka- rzuciła znikając w domu.
-Cholera jasna: chyba pragnę cię jeszcze bardziej- powiedział szeptem, po czym odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz