wtorek, 21 stycznia 2020

Demon, Ona i Ja: Rozdział IV

Pytanie przebrzmiało, ale Magnus w milczeniu założył wisiorek na szyję i odwrócił się chcąc odejść.
-Nie dosyć, że kłamca i złodziej, to jeszcze tchórz- burknęła za nim ukrywając smutek za pozornym rozdrażnieniem.
Magnus przystanął raptownie, a jego oczy błysnęły zmieniając się na sekundę w tygrysie ślepia.
-Nazwij mnie kłamcą jeszcze raz, a srogo tego pożałujesz- powiedział lodowato i groźnie nadal stojąc do niej plecami.
-A niby jak mam powiedzieć o kimś, kto wciska mi bujdy na resorach? Paskudny kłamca. Złodziej. I cuchnący tchórz- rozwścieczyła się.
Magnus zbladł i zacisnął pięści zamykając na chwilę oczy. Próbował się uspokoić, ale ten plan poległ. Odwrócił się na pięcie i podchodząc do Judith szybkim krokiem przybrał swoje drugie, demoniczne oblicze.
Blada twarz prawie się nie zmieniła. Czarne włosy stały się dłuższe: spływały za plecy opadając kaskadą na ramiona. Tygrysie oczy z pionowymi źrenicami posiadały zimną barwę szafiru. Był nieco wyższy, niż jeszcze chwilę temu, a jego dłonie posiadały idealnie spiłowane na półokrągło, połyskujące onyksową barwą paznokcie.
Chciałem chronić przed nim niczego nieświadomą Podopieczną, dlatego znalazłem się pomiędzy nimi.
-Z drogi, Psie Strażniczy- warknął telepatycznie.
Judith patrzyła na niego oniemiała z szoku. Bardzo powoli przeszła przeze mnie i stojąc tuż przed nim zaczęła go oglądać. Cofnął się o pół kroku, a zza rozchylonych ust odsłoniły się proste śnieżnobiałe zęby z lekko wydłużonymi górnymi kłami.
Wzięła w palce kosmyk jego włosów i przesunęła go między palcami pieszczotliwym ruchem. Nadal zszokowana dotknęła jego twarzy i patrzyła przez chwilę w te płonące wściekłością i okrucieństwem ślepia, splatając palce z jego.
-Nie można było powiedzieć od razu, jakim jesteś PC?- Zapytała łagodnie blondynka.
Jego wargi rozeszły się jeszcze szerzej. Zamrugał i spojrzał na nią.
-Naprawdę nie widzisz, jak wyglądam?- Zapytał tak samo przyjemnym głosem.
Judith roześmiała się zasłaniając usta drugą dłonią.
-Podobasz mi się taki- stwierdziła po prostu.
-Czyś ty zwariowała?? Nie widzisz, że mam pazury, kły i ślepia??- Zapytał zszokowanym tonem.
Obejrzała jego paznokcie jeszcze raz i uśmiechnęła się ledwo widocznie.
-Wyglądasz... Niecodziennie, ale naprawdę cool- oznajmiła z zaciekawieniem i aprobatą.
-Masz dziwny gust- powiedział bardzo ostrożnie, na powrót przybierając postać zwyczajnego nastolatka.
-Ten wisiorek na serio jest twój?- Zapytała nagle.
-Dziwne, że nie zaczynasz mnie wypytywać, że nie chcesz wiedzieć, Śmiertelna- zauważył.
-Pewnie że chcę wiedzieć, skoro "jestem twoją dziewczyną"- stwierdziła w odpowiedzi.
Drgnął, a oczy w kolorze palonego karmelu rozszerzyło zaskoczenie.
-Myślałem, że ci to przeszkadzało- zdziwił się.
-Eee, no... Dziewczyna zmienną jest- powiedziała cicho zakłopotana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz