Judith zasnęła spokojnie, bez płaczu. Cieszyło mnie to, bo czasami nie mogłem już patrzeć na jej cierpienie.
Za firanką dostrzegłem majaczący na konarze drzewa cień ludzkiej sylwetki, więc podszedłem do okna, odsunąłem kotarę i instynktownie odskoczyłem jak oparzony.
Na wnęce po zewnętrznej stronie siedział w wyluzowanej pozie Magnus. Popijając mrożoną kawę z puszki pisał coś w lewitującym w powietrzu grubym, czarnym notesie.
-Witam Pana Aniołka- rzucił swobodnym tonem.
-Co tu robisz?- Syknąłem rozeźlony, ponieważ nie podobała mi się jego obecność w pobliżu Judith.
-Siedzę, jakiś problem?- Zapytał z tym swoim irytującym półuśmiechem. Zwinąłem mu notes sprzed nosa, a on z żądzą mordu w karmelowych oczach warknął- oddaj to!.
-Bo co mi zrobisz, Pasożycie?- Doskonale wiedziałem, że ta obelga doprowadza go do furii.
Wbiłem wzrok w kartę i zacząłem czytać.
"[...] jeszcze żadna z tych głupich istot nie potrafiła obudzić we mnie tamtych uczuć... Tamtego Ognia.
Od dnia Buntu żadne z nich nie było godne mojej uwagi, ale kilka dni temu to się zmieniło.
Ta blond istotka mnie zatrzymała. Sprawiła, że zrozumiałem iż idę zupełnie donikąd.
Zacząłem także obawiać się swojej Mocy, a im mniej z niej korzystam tym gorzej czuję się fizycznie..
Zapytała ostatnio, czy nie jestem chory- to było bardzo miłe..."
W tym momencie wyrwał mi z rąk brulion z pełnym wściekłości wyrazem twarzy.
-No, no.. Demon pisze pamiętnik-zakpiłem.
Trzask. Chwycił mnie za ubranie i uderzył mną mocno o ścianę. Opierając mnie o nią zajrzał mi głęboko w oczy sycząc:
-Szczeknij komuś choć słowo na ten temat, a cię rozszarpię...!- Zagroził z płonącymi tęczówkami. Wiedziałem, że mówi zupełnie poważnie, więc wolałem go nie drażnić.
-W porządku, zgoda- odpowiedziałem próbując powstrzymać się od śmiechu. Jego gniew spowodowany taką błachostką bardzo mnie bawił. Jednak nie wytrzymałem i parsknąłem cicho, a on złapał mnie za poły bluzy i potrząsnął mną silnie, warcząc:
-Co cię tak śmieszy??.- Zapytał z naciskiem.
-Czujesz coś do niej?- Odpowiedziałem pytaniem.
Magnus puścił mnie i podniósł brulion z podłogi. Jego wyraz twarzy zmienił się z rozdrażnionego na zadziwiony.
-Wiesz, że nie za bardzo wiem?- Zapytał cicho.
-Więc czemu tu przyszedłeś?- Nie chciałem go przesłuchiwać; pytanie samo padło.
-W tej części miasteczka jest spokojniej, niż w mojej- odparł wzruszając ramionami.
-Choć raz powiedz prawdę, Demonie- zasyczałem.
-Mówię prawdę- odpowiedział krótko.
-Gdzie twój Dzwonek?- Tym razem to musiało zabrzmieć jak przesłuchanie.
-Zniszczyłem go- powiedział z ciemną nutą w głosie.
Kłamał. Żaden z nich nie odważyłby się zniszczyć swojej własności, którą dawno temu sprofanował. Jedni trzymali go z sentymentu, inni używali go jako symbolu władzy i potęgi, by zmuszać słabszych do posłuszeństwa wobec siebie.
-Uważaj, bo ci uwierzę- zauważyłem.
-W porządku, zgubiłem go gdzieś. Zadowolony?- Burknął szeptem.
Obaj usłyszeliśmy ruch od strony łóżka. Judith zbudziła się i rozejrzała się jeszcze niezbyt przytomna.
Nagle zobaczyła Magnusa. Zerwała się gwałtownie z łóżka mówiąc głośnym szeptem:
-Co tu robisz??- Zapytała starając się ukryć złość. Szybko okryła się szczelniej kołdrą.
-Śpisz nago?- Zaciekawił się, obserwując jej szamotaninę z puszystym przykryciem.
-Zapytałam pierwsza- zaakcentowała czerwieniąc się ze wstydu.
-Spodobało mi się twoje drzewo. Lubię drzewa- wzruszył ramionami.
-To dziwne, bo nie jesteś na drzewie tylko w moim pokoju- odcięła się świdrując go uważnym spojrzeniem.
-Spadłbym z gałęzi- skłamał- więc zdążyłem się złapać i wskoczyć tutaj. Nie chciałem cię obudzić.
-Nie masz co robić w nocy?- Zapytała z niezadowoleniem.
-Ja nie sypiam- po kilku sekundach zrozumiał, że mógł powiedzieć za dużo.- Znaczy się... Źle sypiam w nowym miejscu..
Było już za późno. Po wyrazie twarzy Judith obaj wyczytaliśmy, że skala jej podejrzliwości skoczyła poza normę.
-Ty coś tu kręcisz... Najpierw ten twój śmiały i bezczelny charakterek, rozlatujące się szyby, potem to, że bez pytania mnie o zdanie przy wszystkich określiłeś mnie swoją dziewczyną. To twoje nagłe wyzdrowienie... Teraz to, że nie musisz sypiać.. Co tu jest, cholera, grane?
Demon szybko ukrył dłoń za plecami. Wyleciały z niej iskry, które uformowały się w nikły płomień. Wtedy wisiorek spod poduszki wystrzelił wprost w Magnusa świecąc ciemnym fioletowym światłem.
Czarnowłosy w ostatniej chwili chwycił złoty łańcuszek i oparł długi kryształ na dłoni.
-Zgaśnij- odezwał się cicho, a kryształ przestał świecić.- Skąd to masz?- Zapytał zdumioną Judith.
-Znalazłam go, więc jest mój- burknęła ostro.
Magnus odłożył swój notes na parapet i podszedł do siedzącej na łóżku blondynki bardzo blisko. W jego oczach czaiło się coś podejrzanie złego.
-On nie należy do ciebie, Judith- powiedział z naciskiem, chłodnym głosem.
-Znalezione, niekradzione- rozzłościła się.
Czarnowłosy ruchem głowy odrzucił z czoła zasłaniającą oczy, potarganą grzywkę i spojrzał bardzo głęboko w oczy Judith.
-Ty nic nie rozumiesz, głuptasie- westchnął ciężko.
-Niby czego nie rozumiem? Jesteś bezczelnym kłamcą. Może jeszcze usłyszę, że wcale nie nazywasz się tak, jak mówiłeś?. Traktuj sobie kogoś innego jak głupka, ale nie mnie!.
Zmierzył ją marsowym spojrzeniem i przyciągając ją do siebie, zmusił dziewczynę, aby wstała.
-Niby kto ci powiedział, że zamierzam traktować cię jak głupią?- Zapytał ostro, gdy uderzyła lekko o jego tors.- Zamierzałem powiedzieć ci prawdę, ale bałem się, że jeśli się dowiesz- przerwał kręcąc głową z niedowierzaniem.
-Że jeśli się dowiem to, co?- Zapytała Judith zła.
Nagle zobaczyła Magnusa. Zerwała się gwałtownie z łóżka mówiąc głośnym szeptem:
-Co tu robisz??- Zapytała starając się ukryć złość. Szybko okryła się szczelniej kołdrą.
-Śpisz nago?- Zaciekawił się, obserwując jej szamotaninę z puszystym przykryciem.
-Zapytałam pierwsza- zaakcentowała czerwieniąc się ze wstydu.
-Spodobało mi się twoje drzewo. Lubię drzewa- wzruszył ramionami.
-To dziwne, bo nie jesteś na drzewie tylko w moim pokoju- odcięła się świdrując go uważnym spojrzeniem.
-Spadłbym z gałęzi- skłamał- więc zdążyłem się złapać i wskoczyć tutaj. Nie chciałem cię obudzić.
-Nie masz co robić w nocy?- Zapytała z niezadowoleniem.
-Ja nie sypiam- po kilku sekundach zrozumiał, że mógł powiedzieć za dużo.- Znaczy się... Źle sypiam w nowym miejscu..
Było już za późno. Po wyrazie twarzy Judith obaj wyczytaliśmy, że skala jej podejrzliwości skoczyła poza normę.
-Ty coś tu kręcisz... Najpierw ten twój śmiały i bezczelny charakterek, rozlatujące się szyby, potem to, że bez pytania mnie o zdanie przy wszystkich określiłeś mnie swoją dziewczyną. To twoje nagłe wyzdrowienie... Teraz to, że nie musisz sypiać.. Co tu jest, cholera, grane?
Demon szybko ukrył dłoń za plecami. Wyleciały z niej iskry, które uformowały się w nikły płomień. Wtedy wisiorek spod poduszki wystrzelił wprost w Magnusa świecąc ciemnym fioletowym światłem.
Czarnowłosy w ostatniej chwili chwycił złoty łańcuszek i oparł długi kryształ na dłoni.
-Zgaśnij- odezwał się cicho, a kryształ przestał świecić.- Skąd to masz?- Zapytał zdumioną Judith.
-Znalazłam go, więc jest mój- burknęła ostro.
Magnus odłożył swój notes na parapet i podszedł do siedzącej na łóżku blondynki bardzo blisko. W jego oczach czaiło się coś podejrzanie złego.
-On nie należy do ciebie, Judith- powiedział z naciskiem, chłodnym głosem.
-Znalezione, niekradzione- rozzłościła się.
Czarnowłosy ruchem głowy odrzucił z czoła zasłaniającą oczy, potarganą grzywkę i spojrzał bardzo głęboko w oczy Judith.
-Ty nic nie rozumiesz, głuptasie- westchnął ciężko.
-Niby czego nie rozumiem? Jesteś bezczelnym kłamcą. Może jeszcze usłyszę, że wcale nie nazywasz się tak, jak mówiłeś?. Traktuj sobie kogoś innego jak głupka, ale nie mnie!.
Zmierzył ją marsowym spojrzeniem i przyciągając ją do siebie, zmusił dziewczynę, aby wstała.
-Niby kto ci powiedział, że zamierzam traktować cię jak głupią?- Zapytał ostro, gdy uderzyła lekko o jego tors.- Zamierzałem powiedzieć ci prawdę, ale bałem się, że jeśli się dowiesz- przerwał kręcąc głową z niedowierzaniem.
-Że jeśli się dowiem to, co?- Zapytała Judith zła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz