Stopiłem się z tłem pokoju, ale Ona nie dała za wygraną. Chodząc po pokoju z dłońmi wyciągniętymi przed siebie zaczęła mnie szukać.
-Nie boję się ciebie, ale wiedz, że bardzo mi się to nie podoba...- powiedziała drżącym głosem.
Nie mogłem udzielić jej odpowiedzi. Jakikolwiek kontakt z podopiecznymi był dla nas, Strażników, zakazany i groziła za to bardzo surowa kara.
Dla niej musiałem pozostać niewidoczny.
Tydzień później...
Kolejny dzień powitał nas ciepłą i w miarę możliwości słoneczną pogodą. Judith wyjątkowo wstała wcześniej, niż zwykle i próbowała szybko i cicho wykraść się z domu.
-Judith, a śniadanie?- Matka dziewczyny, Agnes Church usłyszała wymykającą się nieudolnie córkę.
-Zjem coś w szkole, mamo- jęknęła niewyraźnie blondi.
-Wszystko z tobą w porządku?- Zapytała niska kobieta, przyglądając się uważnie swej latorośli. Jej oczy lekko się zwęziły, gdy Agnes uśmiechnęła się delikatnie do dziewczyny.- A może chodzi o tego chłopca? Zakochałaś się w nim, co?
-Rety, mamo! Nawet go nie znam!. - Jęknęła z wyrzutem Judith, ale jej wyraz twarzy...- Zresztą Magnus to bezczelny głupek...- Jej oczy mówiły zupełnie co innego, bo kiedy obserwowała Magnusa wydawała się nim w pewien sposób zainteresowana.
-Mnie wydawał się miły- stwierdziła jej matka.- Słyszałaś, że przeciwieństwa się przyciągają?- Spytała wesoło.
-Proszę cię...- westchnęła wywracając oczami.- Dobra, uciekam do szkoły; bo się spóźnię- i wybiegła z domu.
Codziennie ta sama monotonia. Poranna toaleta, pakowanie plecaka, szybkie śniadanie i wyjście wprost na autobus. Potem szkoła i zajęcia, widywanie tych samych ludzi, eks-przyjaciółki idiotki i słuchania jej podłych docinek, oraz zapatrzonego w nią dawnego chłopaka, który patrzył kiedyś tak samo na Judith.
-Cześć, Judith- Magnus, jakby nic się nie zdarzyło, spokojnie przywitał się z blondynką.
-Siema- odpowiedziała obojętnie i wróciła do surfowania po sieci.
Magnus obserwował ją, ale w końcu zdecydował się przerwać ciszę.
-Jesteś na mnie zła?- Zapytał w końcu.
-Obchodzi cię to?- Burknęła, ale kiedy na niego spojrzała jej twarz złagodniała.- Jesteś chory? Słabo wyglądasz...
-Przejdzie mi- zbył.- No, więc...?
Wsunęła telefon do kieszeni jasnoszarej bluzy.
-Po prostu nie lubię, jak ktoś się tak zachowuje- zauważyła.
-Tak, czyli jak?- Zapytał zaniepokojony, zaglądając jej głęboko w oczy.
-Jak frajer- wzruszyła ramionami.
-Przepraszam, nie chciałem być frajerem- zauważył, a ona spojrzała na niego uważnie. Po chwili nie wytrzymała jego powagi i wybuchnęła wesołym śmiechem.
Wszyscy odwrócili się i ostrzelali ich spojrzeniami.
-No, no... Panu Poważnemu udało się rozbawić Panią Ponurą- skomentowała złośliwie Meredith, a jej przyjaciółki zachichotały paskudnie.
-Zajęłabyś się swoim Romeo, chociaż widzę, że chyba macie kłopoty w raju- odparł Magnus z tym swoim półuśmiechem.- Chwila... Ciekawe, czyja to wina? - zastanowił się na głos.- Może ptaszki wyćwierkały, że Pani Plotkarska to w rzeczywistości Pani Puszczalska?- Zapytał niewinnie, a połowa autobusu aż zawyła ze zdumienia.
-Co powiedziałeś...?- Syknęła groźnie.
-To co słyszałaś. Krótszej kiecki nie było?- Wyzłośliwiał się dalej Magnus.- No fakt, gdyby wpuszczali do szkoły w samej bieliźnie, pewnie nawet byś się nie ubierała- skomentował lustrując ją taksującym spojrzeniem.
Kilku chłopaków z drużyny piłki nożnej zaczęło wymieniać po cichu uwagi, reszta szeptem komentowała zajście, a Meredith i jej psiapsiółki aż gotowały się z wściekłości, przy czym Meredith była czerwona jak burak z upokorzenia.
-Zapłacisz mi, za to...- Warknęła z groźbą.
-Ależ nie ma sprawy. Mam nadzieję, że pokażesz mi, co potrafisz, kociaku!- Magnus zagwizdał na palcach i bezczelnie rzucił w nią garścią monet.
-Magnus, odpuść. Ona nie da ci żyć- zauważył jeden z siedzących najbliżej chłopaków. Okularnik z ciemnymi włosami i jasnymi oczami.
-Zobaczymy, kto komu, Billy- odparł karmelowooki przewracając oczami.
-On ma rację, Magnus- zauważyła Judith zaniepokojona i zaskoczona tym, że stanął w jej obronie, odcinając się niekoronowanej Królowej szkolnej elity.
Już po kwadransie po całej szkole rozniosła się treść pyskówki pomiędzy Meredith i Magnusem. Gadali wszyscy, włącznie z pierwszoroczniakami, a cichli dopiero wówczas, gdy na horyzoncie pojawiali się aktorzy tej "sztuki konwersacji".
Magnus w wyluzowanej pozie stał przy automacie, z kawą w palcach i zapoznawał się z chłopakami z klasy. Judith wyraźnie znudzona rozglądała się prawie nie uczestnicząc w rozmowie na chłopięce tematy. Przybierał ją już od pierwszego dnia i tylko w towarzystwie Judith.
-Nudzisz się?- Spytał ją.
-Piłka mnie nie ciekawi- wzruszyła ramionami i upiła kolejny łyczek kawy.
-A co cię ciekawi?- Zapytał z zainteresowaniem.
-Babskie sprawy, nie ogarniesz- rzuciła nieco zawstydzona.
-Dziewczyny są inne. Gadają tylko o ciuchach, paznokietkach, fryzurach i w ogóle, co nie?- Rzucił Matt Brown do Judith.
-Facetów też obgadujemy, więc trochę mało wiesz- zauważyła blondynka.
-Ale cię podsumowała- zarechotał, jego kolega z drużyny, Josh Campbell i zaczęli się poszturchiwać.
-Wydawało mi się, że takie PC wiedzą dużo o chłopakach- stwierdził Magnus z zastanowieniem.
-PC?- Zdziwiła się reszts jego rozmówców.
-Potencjalne Ciacha- Magnus mówiąc to patrzył tylko na Judith.
-Niezły skrót- rzucił z aprobatą Matt.
Wiedziałem jednak, że Magnusowi nie chodziło tylko o młodzieżowy slang.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz