poniedziałek, 27 stycznia 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział V

Czarnowłosy odsunął grzywkę z oczu.
-Im mniej wiesz, tym jesteś bezpieczniejsza- powiedział cicho.
-Bezpieczniejsza. Ciekawe przed kim tak chcesz mnie chronić-zauważyła mierząc go wzrokiem.
Magnus powoli usiadł i spojrzał na nią smutno. W tym momencie Dzwonek na szyi Judith wydał z siebie dźwięk i zaczął pulsować światłem.
Magnus wstał i po sekundzie znalazł się tuż przy oknie. Dyskretnie wyjrzał przez szybę, a z jego ust wyrwało się ciche przekleństwo.
-Jeszcze ciebie brakowało mi do pełni szczęścia- mruknął z rozdrażnieniem.
Przybysz zaczął atakować dzwonek przy frontowych  drzwiach.
-Kto...?- Zaczęła Judith, ale Magnus przyłożył palec do warg w wymownym geście.
-Nixon! Wiem, że tam jesteś: wyłaź!- Odezwał się zza okna kobiecy głos. Judith stała zdezorientowana i patrzyła z wyrzutem na chłopaka, który westchnął ciężko.
-Czego ta cholerna Archanioł znów chce ode mnie?- Jęknął z irytacją.- Przepraszam. Muszę z nią pogadać, bo inaczej nie odpuści i będzie tu sterczeć do nocy.
Kroki po schodach. Drzwi musiały się otworzyć, bo głos Demona znów przerwał ciszę:
-Nie noszę już imienia, które mi Nadał, czego chcesz; Razjel?- Zapytał chłodno.
-Wiesz czego- odwarknęła ostro.
-Przespać się ze mną?- Zakpił.
-Ani by mi to przez myśl nie przeszło- fuknęła rozgniewana.
Stukot kroków. Razjel musiała wejść do środka.
-No, więc co cię przywiało?- Zapytał z wyjątkową niechęcią.
-Dziewczyna- oznajmiła krótko.- Trzymaj się od niej z daleka.
-Bo co mi zrobisz? Drugi raz nie możesz odrąbać mi skrzydeł- odciął się.
Głośny trzask sprawił, że Judith aż podskoczyła.
-Nie wiesz, co robisz; Razjel-  odrzekł lodowato Magnus.
-Chcesz wojny?- Zapytała równie zimno.- Jeśli nie, odstąp jej.
Kroki w stronę drzwi.
-Nie jestem tchórzem- powiedział z opanowaniem Magnus- więc nie ugnę się przed jakąś Archanioł- dodał, gdy trzasnęły cicho drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz