wtorek, 21 stycznia 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział IV (cz 2)

Usiedli na łóżku. Judith oparła się wygodnie, a Magnus zacisnął dłoń na klejnocie.
-Moja przeszłość to bardzo długa i zagmatwana historia- odezwał się cicho.- Ten wisiorek ma pewną nazwę. Dzwonek, bo wydaje pewien specyficzny dźwięk- zaczął mówić, a ja nadal nie wierzyłem, że chciałby powierzyć jej tak wielką tajemnicę.
-Dźwięk? Nigdy nic nie słyszałam-szepnęła zaskoczona.
-Bo słyszą go tylko Demony. Wyprzedzę twoje następne pytania: Demony istnieją. Wiem to, bo sam jestem jednym z nich.
-Chciałabym w to uwierzyć, bo mówisz to tak poważnie i w ogóle, ale- zaczęła z wahaniem.
Magnus położył się na łóżku i spojrzał w sufit zamyślony.
-W porządku- odezwał się nagle podnosząc się spowrotem do pozycji siedzącej. Powoli zapalił nocną lampkę przy jej łóżku i zrzucając z ramion bluzę, zaczął zdejmować koszulkę.- Pokażę ci coś, dzięki czemu mi uwierzysz.
-Nie widziałam faceta, który rozbierałby się przed pierwszą randką- zauważyła, chcąc rozładować tę tajemniczą atmosferę.
-Bądź przez chwilę poważna, Judith- na chwilę odwrócił się ku niej i przesunął palcami po jej twarzy, po czym zdjął ciuchy i odwrócił się do niej plecami.
Na obu rękach od szyi do nadgarstków miał podobne do tatuażu piękne, czarne wzory o subtelnych, jakby malowanych pędzlem łukach, zawijasach i liniach, które z karku przeniosły się na barki i plecy tworząc różnorakie esy-floresy: jedne grubsze, inne cieńsze. O gładkich lub poszarpanych brzegach.
-Wygląda jak tatuaż- zaczęła blondi bardzo zaciekawiona.- A to dziwne, podzielone M?- Zapytała nagle.
-Wzory są wypalone. To M, o które pytasz to blizny po skrzydłach-wyjaśnił.
-Wzory? Blizny po skrzydłach?- Wyszeptała oszołomiona.
Magnus zaśmiał się z goryczą.
-Nie domyślasz się? Kiedyś... Bardzo dawno temu byłem Archaniołem- oznajmił.- Na własne oczy widziałem biblijne dzieje i wszystkie wydarzenia historyczne do teraz. Od stworzenia swiata, poprzez Sodomę i Gomorę aż do ostatniego konfliktu na świecie. Jedne jako anioł, inne będąc już demonem- przerwał i zastanowił się przez moment. Chciał mówić dalej, ale nagle drgnął i wyprostował się szybko pod wpływem jej dotyku na plecach. Rysowała dwoma palcami po jednej ze wzorzystych linii. Magnus przymknął na chwilę oczy i próbując uspokoić przyspieszony z bólu oddech pozwolił jej na to.
-Wszystko gra?- Zapytała nagle cofając dłoń.- Nie wiedziałam, że to mogło cię...
-Jestem przyzwyczajony. Palą cały czas. To kara- oznajmił cicho, unosząc powieki, a spojrzenie, które wbijał w drzwiczki szafki pełne było udręki.
-Kara? Za co?
Magnus sięgnął do przepastnej kieszeni swojej bluzy i wyciągnął dwie puszki kawy mrożonej.
-Słyszałaś kiedyś o tym, jak niektórzy Aniołowie zbuntowali się przeciwko Bogu?- Zapytał nagle bez emocji, podając jej napój.
-Coś tam kojarzę, ale niewiele- odparła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz