Ostatnia szyba rozsypała się tuż przed nimi. Szybko odwrócił się z Judith w ramionach i osłaniając ją sobą wycofał się w stronę najbliższego korytarza, by uniknąć większości ostrych odłamków. Przystanął w połowie korytarzyka do szatni wychowania fizycznego i wreszcie odsunął się od mojej Podopiecznej.
-Nic ci się nie stało?- Zapytał ukrywając szybko rozciętą część twarzy.
-Nic mi nie jest.. Co to było??- Zapytała w lekkim szoku.
-Sam chciałbym wiedzieć- skłamał, a ja zobaczyłem gojące się rozcięcie.
***
Zajęcia mijały Judith na rozmyślaniach, zapewne na temat nowego, który siedział z nią w ławce i w zastanowieniu stukał ołówkiem w piórnik. Sam musiał rozmyślać nad tym dziwnym zdarzeniem.
-Komu się dziś nudzi na mojej lekcji?- Słysząc, że nauczyciel geografii, pan Burnett przerwał swój wykład, przestał stukać i podniósł ołówek, rzucając krótkie "przepraszam".
-Od kiedy Pan przychodzi na zajęcia, panie..?- łysy nauczyciel uważnie przyjrzał się chłopakowi.
-Magnus Angel. To mój pierwszy dzień, jestem tu nowy- odpowiedział czarnowłosy o karmelowych oczach, a cała żeńska część klasy wlepiała w niego maślane oczy.
-Ach, no tak- westchnął nauczyciel i wrócił do lekcji.
Poza Judith, jakby dziewczyna od tego porannego incydentu bała się na niego spojrzeć.
Wtedy wziął ją lekko za rękę, a ona popatrzyła nań z zaskoczeniem.
Przez cały dzień wokół Magnusa panował niesamowity szum, bo dosłownie wszyscy byli zaciekawieni jego osobą.
Karmelowe kule prześlizgnęły się po ex przyjaciółce Judith, Meredith Grey, która zapytała Magnusa o to, czy lubi się umawiać z dziewczynami.
-Jak najbardziej, ale tylko z wolnymi- potwierdził, a wokół rozległy się śmiechy.
-Mogłabym cię bliżej poznać- zasugerowała uwodzicielskim tonem.
Magnus miękko zeskoczył ze stolika i pełnym gracji oraz tajemniczości, kocim krokiem podszedł tuż do Meredith.
-Jak blisko?- Zapytał z niezdrową ciekawością zaglądając jej głęboko w oczy.
-Blisko, blisko- zaszczebiotała szkolna podrywaczka, licząc na zaliczenie nowego chłopaka, a Jonathan przez chwilę aż zagotował się z zazdrości. Magnus uśmiechnął się unosząc lekko prawy kącik ust i odsunął się, a po chwili przyciągnął do siebie Judith i objął ją przyjacielsko ramieniem.
-Preferuję bardziej skromniejsze osóbki- zauważył.
-Wcale nie jestem nieśmiała- syknęła Judith ze złością.
-Przepraszam- odpowiedział ciszej, rzucając na nią okiem.
Prychnęła odtrącając jego rękę i chciała odejść, ale szybko pochwycił jej palce i przyciągając ją do siebie, oparł usta na jej i pocałował ją delikatnie w usta.
Zagotowało się we mnie!. Demon śmiał dotknąć ją tymi obmierzłymi łapskami.! Miałem ochotę rąbnąć go z całej siły, ale moja Podopieczna wręczyła mnie w tym, dając mu mocnego plaskacza wśród zszokowanych rówieśników. Jej twarz wyrażała złość.
-Całujesz jeszcze lepiej, niż bijesz- skomplementował ją wyjątkowo spokojnym tonem Magnus.
-Przestań mnie prowokować- odwarknęła z rozdrażnieniem.
-Powiedz jeszcze raz "prowokować": prowokująco seksownie układasz przy tym usta, Judith- ten skurczybyk zaczął ją podrywać??!
Dziewczyny zaczęły szeptać, a nastolatkowie aż zawyli ze zdumienia jego śmiałością i...
Szczerością.
Westchnęła z irytacją i wyszła na korytarz, a po kilku minutach wróciła z kieszeniami wypchanymi napojami.
-Udław się.- Trzymaną w dłoni puszką chlusnęła wprost w niego
Jako Stróż poznawałem, kiedy ktoś kłamie i ma złe zamiary.
Judith minęła go z wyższością w oczach i wyszła na korytarz.
-Jest naprawdę boska- powiedział do siebie Magnus patrząc za nią z poważnym wyrazem twarzy.
Po zajęciach Judith szła korytarzem na klub plastyczny. Uwielbiała rysować. Miała do tego olbrzymi talent. Kilka kroków od sali przystanęła, jak wryta; a ja po chwili zrozumiałem, co aż tak wytrąciło ją z równowagi.
Magnus.
Czarnowłosy rozmawiał właśnie z prowadzącym "klub" nauczycielem muzyki, panem Radcliff'em.
-O, jest nasza gwiazda- rzucił wąsaty jegomość uśmiechając się dobrodusznie do blondynki.
-Dzień dobry- wybąkała pod nosem Judith. Podchodząc nie zaszczyciła właściciela karmelowych oczu ani jednym spojrzeniem.
Za to on, podczas zajęć, obserwował ją cały czas. Wręcz wlepiał w nią wzrok, nie skupiając się na swojej sztaludze. Dzisiejszy temat rysunków był dowolny, więc uczniowie mogli popuścić wodze fantazji. Poza tym większość tutaj stanowiły dziewczyny; więc nie trudno było mi się domyślić, kto zostanie dzisiejszym modelem.
Zastanawiałem się też, co narysuje Judith.
-Ach, no tak- westchnął nauczyciel i wrócił do lekcji.
Poza Judith, jakby dziewczyna od tego porannego incydentu bała się na niego spojrzeć.
Wtedy wziął ją lekko za rękę, a ona popatrzyła nań z zaskoczeniem.
Przez cały dzień wokół Magnusa panował niesamowity szum, bo dosłownie wszyscy byli zaciekawieni jego osobą.
Karmelowe kule prześlizgnęły się po ex przyjaciółce Judith, Meredith Grey, która zapytała Magnusa o to, czy lubi się umawiać z dziewczynami.
-Jak najbardziej, ale tylko z wolnymi- potwierdził, a wokół rozległy się śmiechy.
-Mogłabym cię bliżej poznać- zasugerowała uwodzicielskim tonem.
Magnus miękko zeskoczył ze stolika i pełnym gracji oraz tajemniczości, kocim krokiem podszedł tuż do Meredith.
-Jak blisko?- Zapytał z niezdrową ciekawością zaglądając jej głęboko w oczy.
-Blisko, blisko- zaszczebiotała szkolna podrywaczka, licząc na zaliczenie nowego chłopaka, a Jonathan przez chwilę aż zagotował się z zazdrości. Magnus uśmiechnął się unosząc lekko prawy kącik ust i odsunął się, a po chwili przyciągnął do siebie Judith i objął ją przyjacielsko ramieniem.
-Preferuję bardziej skromniejsze osóbki- zauważył.
-Wcale nie jestem nieśmiała- syknęła Judith ze złością.
-Przepraszam- odpowiedział ciszej, rzucając na nią okiem.
Prychnęła odtrącając jego rękę i chciała odejść, ale szybko pochwycił jej palce i przyciągając ją do siebie, oparł usta na jej i pocałował ją delikatnie w usta.
Zagotowało się we mnie!. Demon śmiał dotknąć ją tymi obmierzłymi łapskami.! Miałem ochotę rąbnąć go z całej siły, ale moja Podopieczna wręczyła mnie w tym, dając mu mocnego plaskacza wśród zszokowanych rówieśników. Jej twarz wyrażała złość.
-Całujesz jeszcze lepiej, niż bijesz- skomplementował ją wyjątkowo spokojnym tonem Magnus.
-Przestań mnie prowokować- odwarknęła z rozdrażnieniem.
-Powiedz jeszcze raz "prowokować": prowokująco seksownie układasz przy tym usta, Judith- ten skurczybyk zaczął ją podrywać??!
Dziewczyny zaczęły szeptać, a nastolatkowie aż zawyli ze zdumienia jego śmiałością i...
Szczerością.
Westchnęła z irytacją i wyszła na korytarz, a po kilku minutach wróciła z kieszeniami wypchanymi napojami.
-Udław się.- Trzymaną w dłoni puszką chlusnęła wprost w niego
Jako Stróż poznawałem, kiedy ktoś kłamie i ma złe zamiary.
Judith minęła go z wyższością w oczach i wyszła na korytarz.
-Jest naprawdę boska- powiedział do siebie Magnus patrząc za nią z poważnym wyrazem twarzy.
Po zajęciach Judith szła korytarzem na klub plastyczny. Uwielbiała rysować. Miała do tego olbrzymi talent. Kilka kroków od sali przystanęła, jak wryta; a ja po chwili zrozumiałem, co aż tak wytrąciło ją z równowagi.
Magnus.
Czarnowłosy rozmawiał właśnie z prowadzącym "klub" nauczycielem muzyki, panem Radcliff'em.
-O, jest nasza gwiazda- rzucił wąsaty jegomość uśmiechając się dobrodusznie do blondynki.
-Dzień dobry- wybąkała pod nosem Judith. Podchodząc nie zaszczyciła właściciela karmelowych oczu ani jednym spojrzeniem.
Za to on, podczas zajęć, obserwował ją cały czas. Wręcz wlepiał w nią wzrok, nie skupiając się na swojej sztaludze. Dzisiejszy temat rysunków był dowolny, więc uczniowie mogli popuścić wodze fantazji. Poza tym większość tutaj stanowiły dziewczyny; więc nie trudno było mi się domyślić, kto zostanie dzisiejszym modelem.
Zastanawiałem się też, co narysuje Judith.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz