wtorek, 14 stycznia 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział III (cz 2)

Magnus siedząc w klasie niedaleko Judith, kołysał się na krześle z oprawą wiecznego pióra w ustach. Na jego stoliku wylądowała zgnieciona zielona karteczka, zdążył ją złapać i odczytać treść, po czym rozejrzał się, gdzie patrzy nauczyciel, odpisał szybko i rzucił białą prosto w głowę Meredith, która odwróciła się w jego stronę z wściekłą miną. Właściciel karmelowych oczu pokazał jej środkowy palec i uśmiechnął się z wyższością, gdy podnosiła zwitek.
Zaraz dostał kolejną karteczkę- tym razem od Jonathana. Odczytał i odpisując zwinął obie karteczki: zieloną i białą w kulkę i odrzucił w jego stronę.
Judith obserwowała to w milczeniu, ale dałbym oskubać skrzydła do ostatniego pióra, że próbowała nie pokazać po sobie, że podejrzewa Magnusa o coś bardzo podłego.
Za chwilę w stronę chłopaka poleciała wystrzelona z linijki gumka. W ostatniej sekundzie zdążył się uchylić, a pocisk poleciał ku wyciągniętej dłoni nauczyciela muzyki, pana Radcliff'a.
-Który strzelał?- Wąsaty powiódł ostrym spojrzeniem po klasie. Przeszedł się po stolikach i zwinął z blatów Meredith i Jonathana liściki.
-Świetnie. Nasza klasowa para pisze sobie listy miłosne- oboje bladzi, Magnus trzęsący się z tłumionego śmiechu. Nauczyciel nagle przybrał zaskoczoną i nieco zgorszoną minę.- Czyje jest trzecie pismo?- Zapytał nagle, a Magnus z trudem spoważniał. Pod czujnym okiem Radcliff'a przekazał zwinięty liścik, rzucając cichym szeptem przez ramię.- Do Judith.
-Ktoś się przyzna, czy będę musiał zrobić kartkoweczkę?- Radcliff to jedyny nauczyciel, który nie lubił karać niesfornych uczniów. Dawał im na lekcji sporo luzu.
-Proszę pana, ja wiem...- Charlotte Adams zawsze wierna swojej królowej.- Merri rzuciła tę kartkę do Angel'a.
-Zamknij twarz, kablu- Syknął ostro Matt Brown w jej stronę.
-Jak się do tego odniesiesz, Angel?- Zapytał nauczyciel muzyki.
Tymczasem Judith rozwinęła pod ławką kartkę i wbiła w nią oczy.
Było na niej skrzydlate serduszko i napis: Twój Tajemniczy Wielbiciel. 
-Nijak- odparł spokojnie Magnus.- Napisałem to co napisałem, ale niech ta lafirynda odczepi się od mojej dziewczyny- powiedział śmiało karmelowooki.
Wszystkich zatkało, ja zastanawiałem się, co tu jest grane, a Judith wypaliła:
-COOO, PRZEPRASZAM?!!- Zszokowana blondynka otwarła szeroko orzechowe oczy. Teraz już wszyscy szeptali, a w klasie zrobił się szum, jak w ulu. Zakłopotany nauczyciel mrugając powiekami gapił się na Magnusa. Odchrząknął zaskoczony.
-Okej, dziś wam odpuszczę, ale następnym razem- przerwał mu dzwonek kończący lekcję i szum pakujących się uczniów.

Dogoniła go przy jednej z maszyn z gazowanymi napojami.
-Co ci odbiło, żeby powiedzieć coś tak głupiego przy wszystkich?- Zapytała go Judith ze złością, jednak wiedziałem, że czuła się mile połechtana i pełna podziwu dla jego odwagi i wrodzonej arogancji.
-Miłość nie jest głupia- odparł patrząc jej prosto w oczy. Kopnął w zacinający się sprzęt i wyciągnął kolorową puszkę.
-Niby co ty możesz o tym wiedzieć??- W jej oczach stanęły łzy bólu i rozpaczy.
Przyciągnął ją do siebie i objął mocno blondynkę. Nie odpowiedział, ale zaciskające się zęby zdradzały jego zgryzotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz