piątek, 10 lipca 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział IX (cz 6)

Przez jakiś czas wpatrywałem się w Judith, zastanawiając się, czy naprawdę mówi to wszystko szczerze. Gdyby to mnie się to przytrafiło; byłbym wściekły na osobę, która tak mnie wystawiła. I ten ciążący mi na duszy żal...
-Nie powinienem się do ciebie zbliżać- zacząłem cicho.- Masz przeze mnie tylko kłopoty i w ogóle- odwróciłem się do niej plecami, żeby nie zobaczyła moich uczuć i już robiłem krok, by odejść, ale Ona...
Ona zupełnie niespodziewanie znalazła się przy mnie i oplotła mnie ramionami przyciskając się do moich pleców. Początkowo chciałem się wyrwać z jej rąk, ale potem zrozumiałem, że mógłbym ją tym jeszcze bardziej skrzywdzić.
Moje najdroższe Sacrum...
-Dlaczego taki jesteś...?- Zapytała na równi zdenerwowanym i płaczliwym tonem nie wypuszczając mnie z rąk.
-Jaki?- Ogromnie się starałem, żeby mój głos brzmiał obojętnie, ale z miernym skutkiem.
-Taki... Taki zimny i skryty!.- Wybuchnęła ze złością.
Wtedy usłyszałem dźwięk Dzwonka, a pokój oświetliło fioletowe światło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz