Obserwowałem pracującego w skupieniu Wampira, który uważnie i jednocześnie okiem znawcy oglądał każdą część broni. Obejrzał dokładnie nawet oplot na rękojeści. Zdjął go i rozłożył rękojeść, spomiędzy której coś wypadło. Feu pochwycił rzecz, która okazała się zwiniętą w ciasny rulonik karteczką. Wampir rozwinął go i rzucił okiem na zapisaną na nim treść.
-Już rozumiem..- zaczął cicho.
-Co takiego rozumiesz?- Zapytał zaniepokojony Mistrz. W gabinecie nadal panowała grobowa cisza.
-Ten świstek to jedna z największych starożytnych klątw. Przeklina nie tylko broń, sprawia również, że ta jest kierowana przez właściciela na odległość.
-Wiesz, do kogo należy?- Zapytał Morgenstern.
-Muszę sprawdzić w dokumentach, ale wiem jedno: jej posiadacz zawarł Faustowski Kontrakt- oznajmił.
Spojrzałem nań nie rozumiejąc.
-To inaczej pakt z diabłem- wyjaśnił Starszy.
-I co z tym zrobimy?- Zapytał jednookii wskazując sztylet.
Feu składając spowrotem ostrze odparł:
-Jedyne; co można zrobić, to wykonanie egzorcyzmu..
-Jestem wierzący, ale nigdy nie słyszałem; żeby wypędzać demony z...- wtrącił Max.
-Zbyt krótko żyjesz,żeby wiedzieć o takich sprawach- w tym momencie ich spojrzenia się zetknęły.
-Pięćdziesiąt lat, to według ciebie krótki czas?
Czystokrwisty z Linii Starszych skrzywił wąskie wargi w ponurym uśmiechu; mówiąc:
-Żyję ponad dwa tysiąclecia; więc śmiało mógłbym nazwać cię zwyczajnym dzieckiem. Dam ci dobrą radę, Max: jeśli chcesz ocenić wiek wampira, patrz mu prosto w oczy.
|***|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz