wtorek, 25 lutego 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział IX (cz 3)

Raphael przysiadła przy Judith i przesunęła palcami po jednej z ran wyżłobionych anielskimi ostrzami, lekko przypalonych na krańcach.
Judith gwałtownie otworzyła oczy, z których wyjrzał ból.
-Mogę uleczyć oboje, ale Ona zapomni o tym, że Magnus Angel kiedykolwiek istniał- oznajmiła Archanioł patrząc mi w oczy.
Otworzyłem kolejną butelkę i przechyliłem ją do ust.
-Nie mogę i nie będę decydował za Judith- odparłem wpatrując się w podłogę.
-Wiesz, że wypowiadasz nam wojnę? Jesteś tego świadom?- Zapytała niechętnie Raphael.
-Wiem, ale nie mogę inaczej. Zrozum to- delikatnie otarłem łzy bólu z tych oczu.
Ciemnooka w milczeniu obserwowała, jak zajmuję się ranami obojga.
-Magnus- podniosłem głowę znad pleców Judith i spojrzałem na jedną ze swych anielskich sióstr- czy ty...? Czy naprawdę czujesz coś wobec tej Śmiertelnej??- Zapytała nagle wstrząśnięta.
-Ona nie jest zwyczajną Śmiertelną- powiedziałem cicho- Judith jest moim Sacrum.
Raphael z rozdziawionymi ustami cofnęła się od nas, a jej oczy miały wyraz głębokiego szoku. Castiel ocknął się i jęknął zdumiony, a Judith nie potrafiła wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
-T-to nieprawda... Nieprawda- powiedziała Archanioł z przerażeniem.- Ty masz serce z kamienia. Żaden Demon nie jest zdolny do... TY KŁAMIESZ, NIXON!.
-Nie kłamię- oznajmiłem cicho i spokojnie.- Judith jest Moim Cudem. Gdyby tak nie było, nie pozwoliłbym jej nosić Dzwonka.- Dodałem prostując się.
-Ty chcesz tylko jej duszy. Niczego więcej- rozwścieczona i nakręcona zaczęła rzucać we mnie oskarżeniami.
Westchnąłem ciężko, próbując uspokoić nerwy. Nic z tego, doszedłem do niej i chwytając za ubranie potrząsnąłem mocno ciemnooką.
-Ona jest inna i dobrze o tym wiesz, Raphael!- Powiedziałem przez zaciśnięte zęby, odpychając ją od siebie.- Dzięki Judith... Zrozumiałem, że jako Demon idę donikąd. Wiesz w ogóle, co znaczy "donikąd"??- Zapytałem. Wpatrując się w odbicie w szybie szafki dostrzegłem, że znów przybrałem swoją demoniczną formę.- To znaczy, że bez niej jestem nikim- wyznałem zupełnie szczerze.
Judith zerwała się z łóżka i zaciskając zęby wczepiła się w spód łóżka i usiadła, a ja czułem na sobie Jej pełen niedowierzania wzrok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz