poniedziałek, 10 lutego 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział VII

Zacisnąłem na niej dłoń, próbując uspokoić buzujące we krwi emocje.
Nawet nie wiem, kiedy przybrałem swoje demoniczne oblicze. Zrozumiałem to dopiero wtedy, gdy w bocznym lusterku dostrzegłem swoje lazurowe, tygrysie ślepia.
-Musisz być porządnie rozgniewany- stwierdził po długiej przerwie Simon wpadając w zakręt.
Zmierzyłem go spojrzeniem.
-Tak właściwie to co ty widzisz w tej dziewczynie?- Zapytał nagle zupełnie innym tonem.
-Ona jest... Cudem- odparłem w końcu, choć to określenie nie do końca gloryfikowało ją tak, jak na to zasłużyła.
-Nigdy o nikim w ten sposób nie mówiłeś- skomentował, a jego oczy zapłonęły szmaragdem. Znów skręcił i nagle zahamował gwałtownie.
Cmentarz.
Wyskoczyłem z auta, a w mojej dłoni natychmiast zmaterializował się płomień. Kiedy zgasł zacisnąłem dłoń na czarno czerwonym mieczu.
Ogarnąłem wzrokiem sytuację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz