Z rozpędu przeskoczyłem kutą bramę nekropolii i szybkim krokiem podążałem jej główną alejką. Szukając wzrokiem Judith w panice omiatałem oczami teren cmentarza. Simon ruszył ku grobom za kaplicą, a mnie przed oczami przemykały wszystkie spędzone z nią chwile zamknięte w tych paru miesiącach.
Choć dla mnie, jako demona, to zaledwie krótki moment w niezmierzonym oceanie czasu, cieszyłem się; że ją poznałem. Słaniając się na nogach zacisnąłem zęby i uparcie parłem przed siebie potykając się i przeklinając pod nosem. Nie mogłem się poddać, choć Wzory na moim ciele odbierały mi trzeźwość umysłu i siły.
Z trudem dowlokłem się do jakiegoś drzewa i oparłem się o nie ciężko ramieniem.
Osunąłem się na kolana, a Moc utrzymująca mnie przy siłach zaczęła wariować. Ból był tak silny, że niemal zapierał mi dech w piersiach, które dodatkowo gniotło wzrastające z każdą sekundą uczucie niepokoju.
Oddychając ciężko podniosłem zmęczoną rękę i zacisnąłem palce na jednej z wyższych gałęzi. Spróbowałem wstać. Złamała się, a ja poleciałem jak kamień do przodu wprost na kostkę alejki. Usłyszałem trzask łamanego nosa i poczułem w ustach smak własnej krwi.
Nie mogę się poddać.
Powoli podnoszę głowę i ocierając dłonią krew z twarzy, niezdarnie próbuję wstać. Nie po to zaszedłem tak daleko, by ktoś odebrał mi moje prywatne Niebo i...
Zrobię to.
Wiele możnaby mi zarzucić, ale...
Dla Judith uczyniłbym wszystko, cokolwiek by rozkazała, więc...
Muszę to zrobić.
Dla Niej, bo to właśnie Ona pokazała mi Światło, którego kiedyś szukałem.
Tamto pozornie zwyczajne spotkanie w szkolnym autobusie. Możnaby powiedzieć, że pojazd i spotkanie jakich wiele- wcale nie- tamtego ciepłego dnia dosłownie wszystko stanęło na głowie i zatrzymało się w tej pozycji.
Była jedyną osobą, którą teraz mogłem bezpowrotnie utracić... Z wysiłkiem podniosłem się na nogi. Zachwiało mną mocno i oparłem się o pień drzewa z determinacją zapierając się sztywno nogami.
Nie mogłem znowu upaść, bo jeśli tak by się stało to kto by mnie podniósł?
Ja cię podniosę, przecież wiesz- zupełnie nagle moja podświadomość odtworzyła jej głos i słowa, które powiedziała podczas jednej z tych nocnych rozmów...
Z trudem stanąłem na nogi i z zaskoczeniem zarejestrowałem, że Wzory przestały palić. Byłem strasznie otumaniony, a w głowie dryfowała tylko jedna myśl.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz