wtorek, 11 lutego 2020

Demon, Ona i Ja Rozdział VII (cz 3)

}{
Castiel klęczał z karkiem przygiętym do ziemi trzymany przez trzech aniołów. Razjel trzymała wrzeszczącą i wyrywającą się Judith.
Kenneth nagle spojrzał na nas.
-No, no...  Wziąłeś go do pomocy, bo w pojedynkę nie dajesz sobie rady?- Zapytał z szerokim, pełnym szyderstwa uśmiechem.
-Zostaw ich, Mika'el- warknąłem.
Judith wpatrywała się w Castiela, który z rezygnacją wbijał wzrok w ziemię.
-Od kiedy to Demon kogoś broni?- Zakpił blondyn.
Nagły warkot przerwał jego wypowiedź. Castiel uniósł głowę, a Judith przestała krzyczeć i z szeroko otwartymi oczami i ustami wpatrywała się w prawdziwą formę Simona, który zmienił się w...
Olbrzymiego czarnego psa o trzech łbach i płonących szkarłatem sześciu parach ślepi. Wielkie pazury zaczęły drapać ziemię a obroże w formie łańcuchów na szyi podzwaniały upiornie. Ze wszystkich trzech kuf wydobył się mrożący krew w żyłach warkot.
-Nadawca ciemnej hańby i pies strzegący wrót Piekieł..- wyszeptała Razjel, a Cole cofnął się o pół kroku patrząc z trwożnym podziwem na Piekielnego Psa.
-Szkoda, że ktoś mnie ubiegł, bo sam pragnąłem rozkwasić ci pysk, Nixon- oznajmił blondyn zimno.
-Nie noszę już imienia, które mi Nadał; Mika'elu- odpowiedziałem lodowato poprawiając chwyt dłoni na mieczu. Powoli go uniosłem.
Byłem zdolny o nią walczyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz