-Wiesz, Aniołku...? Chyba naprawdę padło mi na mózg, że 'kumpluję się' ze Śmiertelną istotą- zauważył przymykając na chwilę oczy. W ostatnim momencie, nadal z zamkniętymi oczami, zdołał zablokować moją pięść w swojej dłoni.
-Nie zasługujesz na nią, ty Pasożycie- warknąłem złością próbując zamaskować kłującą zazdrość.
Powoli uniósł powieki.
-Kto wie...? Może i masz rację..?- Spytał leniwie się przeciagając. Zgniótł puste aluminium i trafił nim do oddalonego dwadzieścia metrów kosza na śmieci, po czym wstał i odszedł w stronę dzielnicy miasta pełnej hałaśliwych o tej porze klubów i barów...
}{
IRYTUJE MNIE TA NIEUDOLNOŚĆ I ŚWIĘTOSZKOWATOŚĆ STRÓŻA JUDITH, CZYLI CASTIELA; DLATEGO ZDECYDOWAŁEM SIĘ POCIĄGNĄĆ DALEJ TĘ HISTORIĘ...
USIĄDŹCIE WYGODNIE I WEŹCIE SOBIE POPCORN (CZY CZYM WY SIĘ TAM OBŻERACIE), A PONIEWAŻ MAŁO MNIE TO W SUMIE OBCHODZI: Z GŁĘBOKIM POWAŻANIEM
Magnus Angel
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz