Czułem też zdziwienie Castiela, choć nie mógł spojrzeć w moim kierunku; a Raphael...
Raphael poruszała ustami jak ryba wyciągnięta z wody. Odstawiłem whisky i odwracając się w jej stronę spojrzałem spokojnie na anielską siostrę.
I wtedy zarobiłem od niej w twarz.
-Za co tym razem?- Zapytałem obojętnie, lecz zanim zdążyła udzielić mi jakiejkolwiek odpowiedzi do środka wszedł...
Lucyfer.
-Jeszcze jego tu brakuje- skomentowała słabym głosem blondynka.
Wyższy ode mnie, kasztanowowłosy spojrzał z rezerwą na Archanioł.
-Kogo tu mamy? Nasza siostrzyczka łaskawie zstąpiła z Niebios- zauważył drwiąco.- Zastępujesz Gabriela w roli dzieciaka na posyłki?- Rzucił z wytrącającym z równowagi uśmieszkiem na wargach.
-Racz się do mnie nie odzywać, jeśli łaska- odrzekła Raphael wyniośle nie zaszczycając Lucyfera ani jednym spojrzeniem.
-A ty racz pilnować swego młodszego brata, skoro już cię tu Przysłał- odciął się wyjątkowo złośliwie.
Raphael wydęła pełne usta, na których pojawił się ironiczny uśmiech.
-Powiedział ten, który nie potrafi zapanować nad swoim Placem Zabaw- skomentowała zgryźliwie Archanioł.
-O co chodzi, Lucy?- Postanowiłem przerwać rodzinne utarczki, zanim przerodzą się w bójkę.
Lucyfer odpuścił.
-Jesteś wyjątkowo zajęty swoją Śmiertelniczką, skoro nie wiesz, Magnus. W Piekle aż huczy. Nie tylko od plotek na twój temat.- Musiał nagle coś sobie przypomnieć bo zwrócił się do ciemnookiej- aha! Słyszałem, że kilku Stróżów zbuntowało się z jej powodu- ruchem głowy wskazał Judith, a Raphael aż zatrzęsła się z gniewu.
-Jak to z mojego powodu?- Zapytała na równi zaskoczona i zaciekawiona blondynka.
Judith Church, uczennica liceum.
Zakochana w demonie.
-Żaden człowiek nie jest zdolny zmienić Demona, a jednak tobie się to udało- odezwał się głos podobny do głosu Magnusa.Zakochana w demonie.
Zza Lucy'ego wyszła idealna kopia Magnusa o identycznych rysach i budowie ciała, lecz czarne włosy były odrobinę dłuższe, a karmel jego oczu o pół tonu jaśniejszy.
-Co jest grane?- Wypaliłam oszołomiona, upewniając się, czy Magnus stoi tam gdzie stał. Nie zmienił swojego położenia i sam wpatrywał się w swoje niemal lustrzane odbicie.
-Jeff. Wyjebali cię z Domu?- Zapytał Magnus.
Tamten prychnął ostentacyjnie.
-Sam odszedłem- oznajmił wyluzowanym tonem.
-Magnus, kim on jest?- Zapytałam z lekkim wyrzutem.
-No, powiedz swojej ulubienicy- zarechotał Jeff. Widziałam, że Lucyfer także wstrzymywał się od śmiechu.
-To Jeff, mój brat bliźniak- oznajmił niechętnie Magnus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz