Niecały kilometr dalej napotkaliśmy grupę wampirów poziomu D.
-Zabić..- syknęłam wyciągając sztylety.
Michael wysunął z rękawa długie ostrze. Zacisnął palce na rękojeści miecza.
Chciał ruszyć do ataku; gdy chwyciłam go za ramię. Zwrócił twarz w moją stronę z pytajacym uśmiechem.
-Dasz radę to robić..?- Zapytałam z wahaniem.
-Tak, moja pani..
Jego słowa chyba zaskoczyły nas oboje. Z chwilą; gdy one padły Michael ruszył do walki.
-Zabić..- syknęłam wyciągając sztylety.
Michael wysunął z rękawa długie ostrze. Zacisnął palce na rękojeści miecza.
Chciał ruszyć do ataku; gdy chwyciłam go za ramię. Zwrócił twarz w moją stronę z pytajacym uśmiechem.
-Dasz radę to robić..?- Zapytałam z wahaniem.
-Tak, moja pani..
Jego słowa chyba zaskoczyły nas oboje. Z chwilą; gdy one padły Michael ruszył do walki.
Nie czekał.
Wiedział; że do niego dołączę.
Wiedział; że do niego dołączę.
Reszta grupy ochoczo rzuciła się na wampiry. Wreszcie coś zaczęło się dziać.
Michael oparł się o mnie plecami i przesunął miecz przed wampirami; które cofnęły się przezornie.
Byliśmy otoczeni.
Oczy wampira po mojej stronie zapłonęły czerwienią. Odsłonił kły.
-Wyglądasz paskudnie..- rzuciłam w stronę wampira.
Warknął rzucając się w moją stronę. Michael obrócił się ze mną i wyprowadził cios..
Jednak to nie jego ostrze dosięgło wampira. Zsunęło się po głowni innego miecza.
Gabriel oparł stopę na ramieniu ofiary i wyciągnął miecz z rany wampira; szybko osłaniając oczy przed rozwiewającymi się popiołami.
-Mógłbym cię zabić; idioto..!- Warknął Michael ostro. Gabriel spojrzał nań przez ramię kątem oka, opierając miecz na ramieniu.
-Mógłbyś- przytaknał.- Gdybym był człowiekiem…ale nim nie jestem.
Wampiry rzuciły się na nas.
-O czym on mowi, Callisto..?- Zapytał przebijając mieczem kolejnego.
-Później ci to wytłumaczę, teraz nie ma czasu, a długo by opowiadać..!- Odparłam pogrążona w walce.
***
-Wampiry…- sapnął Michael ze złością idąc szybkim krokiem. Zamachnął się mieczem pozbywając się kolejnego.
-Ścierwa..- prychnął głos przed nami. Usłyszeliśmy mrożący krew w żyłach pisk stoczonego wampira. Chłopak powoli wyprostował się i odsunął rękę z mieczem. Spojrzał wolno w górę; jakby tknęło go przeczucie, podążyłam za jego wzrokiem i zauważyłam znikającą w mroku postać. Przy jego pasku zaczęło trzaskać walkie-talkie. Po chwili z głośnika wydobył się znajomy chichot.
-Będę mieć kolejnych gości..- rzucił głos.- Mamy trzech truposzy.
-Znikamy- rzucił chłopak z mieczem do radia.- Policja chyba nas słyszała.
W tym momencie rozległy się syreny radiowozów. Grupa automatycznie rozbiegła się na cztery wiatry.
-Wracamy, Michael..- rzuciłam ciągnąc go za sobą.
-Uhm..- zgodził się biegnąc.
°°°
Nieco później..
-Kościoły nadal płoną- mruknął wuj Alec pogrążony w lekturze gazety.
Jonathan i Luca siedzieli w milczeniu pijąc herbatę. Mój chrzestny zwrócił wzrok na wchodzącego do domu Michaela. Zielonooki miał na twarzy i bluzie zaschnięte plamy krwi. W dłoni opuszczonej do boku nadal trzymał miecz. Oparł się o framugę drzwi i zacisnął na niej dłoń, żeby nie upaść.
-Gdzie byłeś..?- Zapytałam podchodząc do chłopaka. Zobaczyłam kawałek materiału zawiązany na jego ramieniu.
-Zatrzymało mnie pare wampirzych wraków..- odparł takim tonem, jakby był to niejedyny powód. Powoli odsunął dłoń od futryny i ruszył po schodach na górę, słaniając się na nogach. Zjawiłam się tuż obok i ignorując zapach krwi pomagałam mu iść. Chciał ze mną o czymś porozmawiać bez świadków..
Michael oparł się o mnie plecami i przesunął miecz przed wampirami; które cofnęły się przezornie.
Byliśmy otoczeni.
Oczy wampira po mojej stronie zapłonęły czerwienią. Odsłonił kły.
-Wyglądasz paskudnie..- rzuciłam w stronę wampira.
Warknął rzucając się w moją stronę. Michael obrócił się ze mną i wyprowadził cios..
Jednak to nie jego ostrze dosięgło wampira. Zsunęło się po głowni innego miecza.
Gabriel oparł stopę na ramieniu ofiary i wyciągnął miecz z rany wampira; szybko osłaniając oczy przed rozwiewającymi się popiołami.
-Mógłbym cię zabić; idioto..!- Warknął Michael ostro. Gabriel spojrzał nań przez ramię kątem oka, opierając miecz na ramieniu.
-Mógłbyś- przytaknał.- Gdybym był człowiekiem…ale nim nie jestem.
Wampiry rzuciły się na nas.
-O czym on mowi, Callisto..?- Zapytał przebijając mieczem kolejnego.
-Później ci to wytłumaczę, teraz nie ma czasu, a długo by opowiadać..!- Odparłam pogrążona w walce.
***
-Wampiry…- sapnął Michael ze złością idąc szybkim krokiem. Zamachnął się mieczem pozbywając się kolejnego.
-Ścierwa..- prychnął głos przed nami. Usłyszeliśmy mrożący krew w żyłach pisk stoczonego wampira. Chłopak powoli wyprostował się i odsunął rękę z mieczem. Spojrzał wolno w górę; jakby tknęło go przeczucie, podążyłam za jego wzrokiem i zauważyłam znikającą w mroku postać. Przy jego pasku zaczęło trzaskać walkie-talkie. Po chwili z głośnika wydobył się znajomy chichot.
-Będę mieć kolejnych gości..- rzucił głos.- Mamy trzech truposzy.
-Znikamy- rzucił chłopak z mieczem do radia.- Policja chyba nas słyszała.
W tym momencie rozległy się syreny radiowozów. Grupa automatycznie rozbiegła się na cztery wiatry.
-Wracamy, Michael..- rzuciłam ciągnąc go za sobą.
-Uhm..- zgodził się biegnąc.
°°°
Nieco później..
-Kościoły nadal płoną- mruknął wuj Alec pogrążony w lekturze gazety.
Jonathan i Luca siedzieli w milczeniu pijąc herbatę. Mój chrzestny zwrócił wzrok na wchodzącego do domu Michaela. Zielonooki miał na twarzy i bluzie zaschnięte plamy krwi. W dłoni opuszczonej do boku nadal trzymał miecz. Oparł się o framugę drzwi i zacisnął na niej dłoń, żeby nie upaść.
-Gdzie byłeś..?- Zapytałam podchodząc do chłopaka. Zobaczyłam kawałek materiału zawiązany na jego ramieniu.
-Zatrzymało mnie pare wampirzych wraków..- odparł takim tonem, jakby był to niejedyny powód. Powoli odsunął dłoń od futryny i ruszył po schodach na górę, słaniając się na nogach. Zjawiłam się tuż obok i ignorując zapach krwi pomagałam mu iść. Chciał ze mną o czymś porozmawiać bez świadków..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz