poniedziałek, 22 stycznia 2018

Hunter Shadow of Life Rozdział XX: Potańcówka

Dwa dni do balu..
Na szkolnych korytarzach nie słyszało się o niczym innym, niż o zbliżającej się imprezie i głosowaniu na Królową Śniegu…
-Zaczyna mnie to irytować- odezwałam się ziewając.
Obok przeszła Isobel, spiesząc się gdzieś. Udawałam, że nie zauważyłam jej zaciekawionego spojrzenia.
-Miałaś dobry kontakt z tym chłopakiem?- Zapytał nagle Michael.
-Z jakim chłopakiem?- Odpowiedziałam pytaniem.
Michael spojrzał na mnie kątem oka.
-No z nim..
Złapałam wątek. Pytał o Vładimira Romanowa.
-Ach, pytasz o Władię..- westchnęłam.- Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, ale nic poza tym- wzruszyłam ramionami.- Właściwie czemu o to pytasz?- Uśmiechnęłam się lekko.
-A tak bez powodu- odparł udając obojętność. Z jego szyi zwisał wisiorek, który mu podarowałam.- Wydawało mi się, że on naprawdę bardzo cię lubi.
-A to kto?- usłyszałam za sobą rosyjski.
--Vy ne znayete? Vampir okhotnik kak my- odparł drugi ze stojących pod pokojem nauczycielskim chłopaków.
-A co to niby ma być?- Burknęłam ze zdziwieniem.-Chto proiskhodit zdes’ ; rebyata?- Co się tu dzieje;chłopaki?)- Rzuciłam w ich stronę.
Jeden z chłopaków uniósł wzrok i rzucił:
-rad snova vas videt'; Raven- uśmiech przemknął przez twarz chłopaka. 
-To, chto ya by ne skazal o poslednem, budet naydeno-zauważył drugi mierząc Michaela nieufnym spojrzeniem.
-I vice versa‚- Odparł Michael drwiąco.
-W sumie to dyrektor poprosił Mistrza, żebyśmy byli ochroną na waszym szkolnym balu- zauważył jeden z chłopaków.- Zresztą widziałem kilka pijawek w szkole.
-Jedną masz nawet przed samym nosem, Aleksiej- rzuciłam z ironią.- A ty; Dmitrij, nie nazywaj Michaela znajdą, jeśli nie chcesz oberwać- dodałam.
W tej samej chwili wszyscy troje obróciliśmy się ku idącej postaci.
Korytarzem szła obładowana książkami Isobel Benett.
-Kanister- powiedzieli obaj wymieniając spojrzenia.
-Czyli robicie za obstawę potancówki..- zaczęłam, żeby się upewnić.
-Niechętnie; ale nie ma innej roboty; więc to dobry sposób na nudę.- Wyższy z chłopaków wzruszył ramionami.

Michael siedział na ławce. Mieliśmy lekcję wychowania fizycznego.
Właściwie chłopaki planowo powinni mieć francuski; albo rosyjski; ale nigdy nie można przewidzieć komu w ciągu najbliższej godziny pogorszy się samopoczucie. Przez wampiry, rzecz jasna..
Dla rozgrzewki zawisłam na drążku i zaczęłam się podciągać. Rozbujałam się i robiąc salto w powietrzu wylądowałam w przyklęku na podłodze sali. Mieliśmy zajęcia z równoległą klasą; na domiar złego na sali była Isobel, która gapiła się na moje akrobacje z zazdrością i zdziwieniem, tak samo jak ten wampir.
Wstałam powoli i zanim profesor Oak rzuciła komendę: „w szeregu zbiórka” byłam już wśród reszty dziewczyn z klasy.
-Raven, poprowadzisz rozgrzewkę- rzuciła nauczycielka.
-Jasne- rzucam odruchowo.
Zawsze prowadzę rozgrzewkę.
Michael obserwował mnie z troską.
***
-Benett, proszę do mnie na chwileczkę..- usłyszałam głos profesor Oak.
Isobel zeskoczyła z drabinki i podeszła w stronę nauczycielki.
Przymknęłam na chwilę powieki- wpadające przez wysokie okna światło dnia bardzo mnie nużyło. Podciągając się na drabince pozwoliłam myślom błądzić gdziekolwiek.
Uniosłam powieki i zeskoczyłam z drabinek. Pani Oak rzuciła piłkę do siatkówki- złapałam.
Okrzyki i ciche przekleństwa sypały się gęsto.
-Raven twoja!- Rzuciła Cora.
-Julie, odbierz!- Rzuciłam cofając się.- Psiakrew- zaklęłam ostro, łapiąc równowagę.
Niewysoka blondyna podskoczyła i przebiła nad siatką. Punkt.
-Callisto.!- Julie rzuciła do mnie piłkę.
-Trzymaj; Miles- mruknęłam mściwie wybijając piłkę.
Mój serwis potrafiła odebrać tylko jedna osoba..
Ale zdradziła mnie dawno temu i nie mogło jej tu być..
Nawet nie zastanawiałam się nad tym głębiej. Piłka została wprawiona w ruch…
Isobel cofnęła się powoli i odbiła w moją stronę.
Zobaczyłam ten uśmiech i usłyszałam szept:
-Witaj; siostro. Wróciłam umilić ci życie.
Z trudem odebrałam i wystawiłam Elenie Law; oddała i puściłam mocniejszą piłkę w stronę Isobel; a właściwie

Wtedy byłam już pewna, że to Grace Ann.
Wtedy byłam już pewna, że wróciła z określonego powodu.
I byłam pewna, że to ona wpisała nas na tę listę i przysłała mi te sukienkę.

piłka wybita przez Isobel, a raczej Grace Ann wypadła w aut.
Jednak nasza gra miała się dopiero zacząć..
Ty..? Zamierzasz mi grozić..
Pff!
Za tobą dojdę do Niego. Po nitce do kłębka.
Zauważyłam, że Michael przygląda się nam jak inni; gdy tak mierzymy się wzrokiem.
-Raven; Benett: o co wam chodzi?- Rzuciła ostro profesor Oak.
Nie odpowiedziałam.
Przez ściśnięte gardło nie mógł przejść nawet pisk.
Chciałam rzucić jej się do gardła; a jednocześnie miałam tak wiele pytań i wątpliwości.
Z jednej strony moje serce rozsadzała nienawiść, a z drugiej tym samym sercem potrafiłam kiedyś ją pokochać jako siostrę.
„Isobel” również zignorowała pytanie nauczycielki.
Obie patrzyłyśmy sobie prosto w oczy w milczeniu. Znów zobaczyłam tamtą kasztanowowłosą piękność o ciemnobrązowych oczach…
-Cześć; Cally- rzuciła krótko odrzucając piłkę w moją stronę.
Odwróciła się i ruszyła z miejsca, a ja poczułam jakbym dostała w twarz.
-Cally?- w sali gimnastycznej zawrzało. Rozległy się szepty.
-Wy się znacie: Raven, Benett?- Zapytała zdumiona Oak.
W sali nagle zapadła cisza.
Michael znikąd znalazł się tuż obok i objął mnie w żebrach.
-Callisto..- zaczął szeptem.
-Przysięgam, że jeśli zaraz nie zadzwoni dzwonek rozedrę ją na strzępy, Michael…- wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Spokojnie; Callisto. Jestem przy tobie- rzucił mi do ucha.- A ty powinnaś powiedzieć, jak się naprawdę nazywasz- dodał w stronę czarnowłosej; która przystanęła kilka kroków przed Rafaelem.
Powoli się odwróciła i spojrzała na niego obojętnie.
-O czym ty mówisz; Tyler?- Zdumiała się Oak.
-To sprawy między mną a Cally; pani profesor- oznajmiła krótko „Isobel”, chcąc zakończyć temat; jednak dzwonek zrobił to o wiele lepiej niż ona sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz