Miesiąc później…
Zrywam się gwałtownie i siadam na łóżku; tłumiąc krzyk.
Koszmary wróciły i to w najmniej odpowiednim momencie.
-Kiedy cię znajdę… Wyrwę ci serce i wepchnę ci je do gardła…-szeptam z nienawiścią.
Na szafce nocnej leży otwarta książka, którą czytałam przed snem.
Zrywam się gwałtownie i siadam na łóżku; tłumiąc krzyk.
Koszmary wróciły i to w najmniej odpowiednim momencie.
-Kiedy cię znajdę… Wyrwę ci serce i wepchnę ci je do gardła…-szeptam z nienawiścią.
Na szafce nocnej leży otwarta książka, którą czytałam przed snem.
Z równowagi wytrąca mnie ciche chrapanie dochodzące z bujanego fotela przy oknie. Dopiero po chwili czuję słodki zapach jego krwi…
Michael.
Dlaczego został?
Przecież miał wrócić do siebie…
Rano mamy szkołę..
Budzik wskazuje piątą rano. Wyczołguję się z łóżka i idę w stronę łazienki.
Przechodzę obok śpiącego Michaela, który nagle zaciska palce na moim lewym nadgarstku i patrzy na mnie całkiem przytomnym wzrokiem.
-Dokąd idziesz…?- Pyta z obawą.
-Miałeś wrócić do domu- odpowiadam zaczepnie.
Michael powoli zwraca twarz w stronę okna. Nadal stoję nie wiedząc, czy skomentować to dziwne zajście, czy też nie mówić nic.
-Chcę być jak najbliżej ciebie- przyznaje po dłuższej chwili, nadal na mnie nie patrząc.
Michael.
Dlaczego został?
Przecież miał wrócić do siebie…
Rano mamy szkołę..
Budzik wskazuje piątą rano. Wyczołguję się z łóżka i idę w stronę łazienki.
Przechodzę obok śpiącego Michaela, który nagle zaciska palce na moim lewym nadgarstku i patrzy na mnie całkiem przytomnym wzrokiem.
-Dokąd idziesz…?- Pyta z obawą.
-Miałeś wrócić do domu- odpowiadam zaczepnie.
Michael powoli zwraca twarz w stronę okna. Nadal stoję nie wiedząc, czy skomentować to dziwne zajście, czy też nie mówić nic.
-Chcę być jak najbliżej ciebie- przyznaje po dłuższej chwili, nadal na mnie nie patrząc.
WHAT, THE FUCK…?!
Gapię się na niego z otwartymi szeroko oczami i ustami, nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa.
-Nie mówisz tego poważnie..- odzywam się w końcu ironicznym tonem; nie wiedząc; że to go zaboli.
-Mówię śmiertelnie poważnie Callisto- odpowiada z naciskiem.
Milczę z oczami utkwionymi w błękitnym, puchatym dywaniku. Nie wiem, co mówić. Jego słowa uderzają we mnie bardziej, niż bolesne wspomnienia.
-Kim jest ta dziewczyna z twojego snu..?- Pyta nagle z wahaniem.
-Nie chcę o niej mówić…- odzywam się z wyjątkową niechęcią.
Myślałam, że będzie mnie cisnął, ale on ściska lekko moją dłoń.
-W porządku…- mówi cicho; puszczając mnie.
Ruszam powoli w stronę drzwi łazienki… Wiem, że Michael mnie obserwuje; że gdziekolwiek się przemieszczę- jego zielone oczy śledzą każdy mój ruch.
-Nie mówisz tego poważnie..- odzywam się w końcu ironicznym tonem; nie wiedząc; że to go zaboli.
-Mówię śmiertelnie poważnie Callisto- odpowiada z naciskiem.
Milczę z oczami utkwionymi w błękitnym, puchatym dywaniku. Nie wiem, co mówić. Jego słowa uderzają we mnie bardziej, niż bolesne wspomnienia.
-Kim jest ta dziewczyna z twojego snu..?- Pyta nagle z wahaniem.
-Nie chcę o niej mówić…- odzywam się z wyjątkową niechęcią.
Myślałam, że będzie mnie cisnął, ale on ściska lekko moją dłoń.
-W porządku…- mówi cicho; puszczając mnie.
Ruszam powoli w stronę drzwi łazienki… Wiem, że Michael mnie obserwuje; że gdziekolwiek się przemieszczę- jego zielone oczy śledzą każdy mój ruch.
Boję się tego…
Przywiązania…
Moje serce nie wytrzyma kolejnej…
Straty…
Przywiązania…
Moje serce nie wytrzyma kolejnej…
Straty…
Dlaczego on jest mi tak bardzo bliski…?
Dlaczego pragnę się przed nim otworzyć…?
Dlaczego czuję, że mogę mu… ufać?
Dlaczego pragnę się przed nim otworzyć…?
Dlaczego czuję, że mogę mu… ufać?
To twoja wina, wampirze- warknęłam w myślach przyglądając się swojemu (już wiecznie pięknemu i niemniej demonicznemu) lustrzanemu odbiciu. Oczy; jak co rano; znowu były czarne.
Pragnienie krwi wracało, jak rzucony przez kogoś bumerang.
Michael na pewno to zauważył.
Musiał zauważyć.
Wie, że jestem inna, niż wszyscy…
Pragnienie krwi wracało, jak rzucony przez kogoś bumerang.
Michael na pewno to zauważył.
Musiał zauważyć.
Wie, że jestem inna, niż wszyscy…
-Callisto…- Jego szept wyrywa mnie z rozmyślań.
Jeśli mu powiem…
Odejdzie i się go pozbędę…
A, jeśli nie…?
Nie odzywaj się; wampirze. Nie pytam cię o zdanie.
Jesteś podła i bezduszna…
Niemniej podła, niż ty!
…jak ciotka Sussan
Nie porównuj mnie z tą zdzirą..
Kochamy go obie… Tylko ty się przed tym bronisz.
Nie rozmawiam z tobą, pijawo.!
-A żeby to…- warknęłam wyciągając dłoń z lustra; które rozbiłam.
Zaciskając zęby spróbowałam wyciągnąć jeden z odłamków szkła z dłoni.
-Callisto? Wszystko gra..?- Zapytał Michael zaniepokojony.
-Tak, okej…- odparłam odrobinę za głośno; wyrywając odłamki szkła z ran i wrzucając je do kosza.
Odejdzie i się go pozbędę…
A, jeśli nie…?
Nie odzywaj się; wampirze. Nie pytam cię o zdanie.
Jesteś podła i bezduszna…
Niemniej podła, niż ty!
…jak ciotka Sussan
Nie porównuj mnie z tą zdzirą..
Kochamy go obie… Tylko ty się przed tym bronisz.
Nie rozmawiam z tobą, pijawo.!
-A żeby to…- warknęłam wyciągając dłoń z lustra; które rozbiłam.
Zaciskając zęby spróbowałam wyciągnąć jeden z odłamków szkła z dłoni.
-Callisto? Wszystko gra..?- Zapytał Michael zaniepokojony.
-Tak, okej…- odparłam odrobinę za głośno; wyrywając odłamki szkła z ran i wrzucając je do kosza.
Do diabła z tym…
Samo się zaleczy…
Samo się zaleczy…
Z tym, że na transfuzyjnej daleko nie zajadę…
A przysięgłam sobie, że nawet nie pomyślę o krwi Michaela…
Jednak w ciągu tego miesiąca już kilka razy się na tym przyłapywałam…
A przysięgłam sobie, że nawet nie pomyślę o krwi Michaela…
Jednak w ciągu tego miesiąca już kilka razy się na tym przyłapywałam…
Picie ludzkiej krwi to grzech…
A transfuzyjna to niby jaka? Nieludzka?
Wiesz, o jaką mi chodzi.! Zresztą ta jest z torebki, więc się nie liczy.!
A transfuzyjna to niby jaka? Nieludzka?
Wiesz, o jaką mi chodzi.! Zresztą ta jest z torebki, więc się nie liczy.!
Powoli wyszłam z łazienki; licząc że nie zauważy gojącej się dłoni.
Myliłam się. Zauważył.
Przyciągnął mnie mocno do siebie i objął, zanim pomyślałabym o ucieczce.
-Możesz wziąć ode mnie…- szepnął mi do ucha.
Znieruchomiałam. Przeszedł mnie dreszcz.
-Nie- oznajmiłam ostro; próbując się uwolnić z jego objęcia.
Przyciągnął mnie mocno do siebie i objął, zanim pomyślałabym o ucieczce.
-Możesz wziąć ode mnie…- szepnął mi do ucha.
Znieruchomiałam. Przeszedł mnie dreszcz.
-Nie- oznajmiłam ostro; próbując się uwolnić z jego objęcia.
Nadal miewałam te ataki. Były tylko trochę mniej bolesne.
-Zaufaj mi…- zaczął prosząco kładąc mi dłonie na ramionach.
Spojrzał mi w oczy.
-Odsuń się… To nie ma sensu…- Bicie jego serca sprawiało, że cała drżałam; nawet mój głos się trząsł.
-Ostatnio często to mówisz…- powiedział z troską przyciskając mnie sobą do ściany.- Ciągle słyszę to cholerne zdanie…- kiedy był na mnie rozzłoszczony, zawsze łamał mu się głos.- To nie ma sensu… A w ogóle twoje życie miało kiedyś sens..?!- Wybuchnął.
Spojrzał mi w oczy.
-Odsuń się… To nie ma sensu…- Bicie jego serca sprawiało, że cała drżałam; nawet mój głos się trząsł.
-Ostatnio często to mówisz…- powiedział z troską przyciskając mnie sobą do ściany.- Ciągle słyszę to cholerne zdanie…- kiedy był na mnie rozzłoszczony, zawsze łamał mu się głos.- To nie ma sensu… A w ogóle twoje życie miało kiedyś sens..?!- Wybuchnął.
Gdybym potrafiła się przełamać…
Gdybym mogła się choć trochę zbliżyć…
Gdybym mogła się choć trochę zbliżyć…
Drżącym głosem mówię:
-Nie wiesz co przeszłam! Nie wiesz, ile mnie to kosztowało! Nic o mnie nie wiesz; Michael; a jeszcze…
-Więc; dlaczego mi nie powiesz?! Czemu nie pozwalasz sobie pomóc?! Dlaczego stale milczysz?!- Przerwał mi ostro.- Dlaczego to robisz? Nie ufasz mi…?- Zapytał już spokojniej podnosząc palcami moją twarz, żebym na niego spojrzała.- W czym jest problem; Callisto?
-W tym, że ja już nikomu nie umiem zaufać…- Odezwałam się cicho i smutno.
Jego dłoń drgnęła. Powoli się odsunął i spojrzał na mnie inaczej…
-Więc chodzi o mnie… Nadal jestem dla ciebie nikim…- pocałował mnie lekko w policzek, wziął plecak i ruszył do drzwi.
-Nie wiesz co przeszłam! Nie wiesz, ile mnie to kosztowało! Nic o mnie nie wiesz; Michael; a jeszcze…
-Więc; dlaczego mi nie powiesz?! Czemu nie pozwalasz sobie pomóc?! Dlaczego stale milczysz?!- Przerwał mi ostro.- Dlaczego to robisz? Nie ufasz mi…?- Zapytał już spokojniej podnosząc palcami moją twarz, żebym na niego spojrzała.- W czym jest problem; Callisto?
-W tym, że ja już nikomu nie umiem zaufać…- Odezwałam się cicho i smutno.
Jego dłoń drgnęła. Powoli się odsunął i spojrzał na mnie inaczej…
-Więc chodzi o mnie… Nadal jestem dla ciebie nikim…- pocałował mnie lekko w policzek, wziął plecak i ruszył do drzwi.
Odchodzi.
Zraniony.
Tego właśnie chciałaś; Cally?
Zraniony.
Tego właśnie chciałaś; Cally?
Nie chciałam go ranić.
Chciałam, żeby odszedł i zostawił mnie samą…
Chciałam, żeby odszedł i zostawił mnie samą…
Dystans między nami urósł do rangi przepaści…
Michael otwiera drzwi. Jeszcze się waha. To ostatni moment…
Michael otwiera drzwi. Jeszcze się waha. To ostatni moment…
-Boję się…- Szeptam z trudem.
Michael zamiera z dłonią na klamce. Powoli odwraca się w moją stronę.
-Czego się boisz…?- Pyta jego głos wprawiając moje ciało w rezonans.
Co mam odpowiedzieć…? Jak ubrać to w słowa?
Nie wiem…
Czy „potrzebuję cię” wystarczy…?
Czy umiałabym to wypowiedzieć?
Chyba już zapomniałam, co te słowa znaczą..
Michael zamiera z dłonią na klamce. Powoli odwraca się w moją stronę.
-Czego się boisz…?- Pyta jego głos wprawiając moje ciało w rezonans.
Co mam odpowiedzieć…? Jak ubrać to w słowa?
Nie wiem…
Czy „potrzebuję cię” wystarczy…?
Czy umiałabym to wypowiedzieć?
Chyba już zapomniałam, co te słowa znaczą..
Otwieram usta…
Może on wie lepiej, co czuję?
Może potrafi mi wskazać drogę?
Może on wie lepiej, co czuję?
Może potrafi mi wskazać drogę?
Powoli je zamykam.
Nie wychodzi z nich ani jedno słowo.
Dlaczego? Nie wiem.
Może nie mam odwagi…
Może się boję po tym; jak bardzo się zawiodłam…
W porę blokuję wspomnienia. Chcę zapomnieć, chcę…
Nie wychodzi z nich ani jedno słowo.
Dlaczego? Nie wiem.
Może nie mam odwagi…
Może się boję po tym; jak bardzo się zawiodłam…
W porę blokuję wspomnienia. Chcę zapomnieć, chcę…
Czy jestem gotowa zacząć wszystko od początku…?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz