poniedziałek, 22 stycznia 2018

Hunter Shadow of Life Rozdział VII: Wykonać wyrok

Biologia.
Siedzę znudzona, jak wszyscy. Temat lekcji nie ciekawi mnie ani odrobinę i nawet nie staram się tego ukryć. Michael przyglądając mi się rozmyśla nad czymś.
Wtedy to czuję.
Jak nagły cios w żołądek.
Obecność! Wampir!
Zrywam się na nogi i wybiegam trzaskając drzwiami sali. Słyszę za sobą głos profesor Vitto; ale już mało mnie to obchodzi.
Tam jest wampir.
I muszę go zabić.
***
Biegnę schodami, wyciągając broń… Czuję go, jest coraz bliżej- Tak jak zapach krwii.
-Ty… pieprzony wampirzy wraku..- mruczę pod nosem przeskakując ostatnią połowę schodów.
Rozglądam się uważnie. Dostrzegam dziewczynę, nieudolnie probuje się bronić; ale on jest o wiele od niej silniejszy…
Nagle przestaje i patrzy w moją stronę. Czerwone tęczówki odbijają światła jarzeniówek.
-Jesteś następna? Chyba naprawdę mam dzisiaj szczęście…- zauważył z uciechą.
-Puść ją, wampirze- odzywam się pogardliwie.
Rzuca się na mnie machając pazurami w moją stronę. Odskakuję, odruchowo osłaniając twarz ręką.
Zniknął.. Uciekł.
-Boże… Dlaczego wampiry takie są…?- Mruczę ze złością, idąc go szukać.
Kto go w ogóle tu wpuścił…? Bóg jeden wie, co to był za dupek. Skradam się.
Wtedy popchnięta wpadam na automat z kawą. Broń ląduje na podłodze- rzucam się po nią.
Przeciwnik kopnięciem posyła mnie w ścianę.
-W porządku…- mruczę niechętnie.- Z bronią, czy bez i tak cię zabiję; wampirze..- rzucam się do ataku.
***
Rzucił mną.
Moje palce.
Sięgają po klamkę.
Zadaje cios, znikam. Wampir rozgląda się oszołomiony. Pierwszy mój atak odbija.
Słyszę kroki jakiegoś człowieka. Być może dyrektora.
Łapię nogę przeciwnika i powalam go na płytki. Dociskam go butem do ziemi, wyciągając zza kurtki kartę listu ze Stowarzyszenia.
-Masz szczęście, pijawo- rzucam niechętnie pokazując mu kartę z jego zdjeciem.- Decyzją Stowarzyszenia Łowców zostajesz postawiony w stan likwidacji. Chyba wiesz za co..
Kroki są już za rogiem, ale nie mogę się już cofnąć.
Odbezpieczam broń wymierzoną W niego.
Ciszę rozrywa huk wystrzału. Dyrektor staje, jak wryty, widząc rozsypujące się w popiół truchło wampira.
Jednak coś w oczach zastrzelonego wampira nie daje mi spokoju…

Zanim dyrektor zdążył się odezwać, zabrzmiał dźwięk dzwonka kończącego lekcję. Tłum ludzi wyszedł na korytarz i zgromadził się przy nas. Słyszałam szepty i pytania.
Przyklęknęłam przy dziewczynie I obejrzałam ślady po kłach.
-Głębokie.. Chciał zabić..- mruknęłam, odkładając broń na podłogę.
-Nic jej nie będzie?- Zapytała jakaś dziewczyna.
Zbadałam puls. Był ledwo wyczuwalny. Ofiara była blada jak płótno i nieprzytomna.
-To się jeszcze okaże…- powiedziałam z namysłem, schowałam broń za pazuchą; wstając.
-Okaże się, młoda…- za mną zabrzmiał głos.
-Dzień dobry, mistrzu…- rzuciłam z szacunkiem.
Wszyscy gapili się na jednookiego, który oparł dłoń na moim ramieniu.
-Raven…- Dyrektor widząc mężczyznę zawahał się.
-Chciałbym zamienić z panem słówko; dyrektorze..- odezwał się mężczyzna.
-A co z nią?- dyrektor wskazał nieprzytomną dziewczynę.
Mistrz wziął dziewczynę na ręce.
-Potrzebna będzie pielęgniarka i… będę musiał z nią później porozmawiać…- rzucił mój mistrz.
-W porządku. Raven, pójdziesz z nami- Dyrektor nie zapytał, on wymagał.- A wy, młodzieży, rozejść się, proszę..- zwrócił się do reszty uczniów.
-Oczywiście; dyrektorze- powiedziałam cicho.
Szliśmy za dyrektorem rozmawiając cicho, między sobą.
Przekazałam mu ostatni list ze Stowarzyszenia mówiąc:
-Raport dołączę później, mistrzu..- Odezwałam się cicho.
Wsunął mi kolejną szarą kopertę w dłoń- rzuciłam mu pytające spojrzenie.
-Brak aktywnych naszych; kilku zaginęło; a większość jeszcze nie skończyła szkoleń; więc wiesz..- rzucił.
-Jestem im potrzebna; ale i tak będą mnie traktować; jak psa- stwierdziłam niechętnie.
-To nie tak… Oni po prostu…
-Nie ufają pijawom- Uśmiechnęłam się z ironią.
Zaczynam trudną wspinaczkę na drabinę łowczej hierarchii i nowego życia.
I obym nie spadła z niej zbyt szybko, ponieważ jestem przygotowana, że starzy wyjadacze w zawodzie będą mnie mieli na oku…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz