poniedziałek, 22 stycznia 2018

Hunter II Bloodlust ~Sin Rozdział VIII: Undertaker...

-Co to ma być…?- Zapytałam podchodząc do Shian’a. Ujęłam jego podbródek mocno i spojrzałam na jego oko.- Coś ty mu zrobił??

Michael stanął za Gabrielem i wymierzył w niego odbezpieczony pistolet.
-To nie jego wina- oznajmił Shian patrząc Gabrielowi w oczy.
-Kiepskie kłamstwo- powiedział Michael; chwycił dłoń Gabriela i obejrzał znak na dłoni.
Death zaczął grać na harmonijce. Zirytowało mnie to i kazałam mu przestać. Nie posłuchał. Zjawiłam się tuż przy nim i chwyciwszy go za ubranie wystawiłam go przez okno.
-Kim wy jesteście?- Zapytał ostro Michael.
-Znasz nasze imiona- oznajmił Gabriel nie zwracając uwagi na lufę przy swoich plecach.
-Nie o to pytam; Mikaelis!.- przerwał mu z naciskiem Michael.
Gabriel skinął dłonią w stronę Raphaela. Melodia nagle zamilkła, jak ucięta nożem, a długowłosy spojrzał pytająco na czarnookiego; wisząc za oknem.
-Właśnie dlatego nie lubimy tu obcych- powiedział Shian chłodno.- Dlatego; że większość z nich chciałaby się nas pozbyć.
-Wciagnij go spowrotem.. Proszę..- powiedział cicho Gabriel. Tatuaż na jego dłoni i „naznaczone” oko Shian’a zapłonęły srebrem.
W zdumieniu rozluźniłam palce; Raphaelem szarpnęło, pisnął cicho- zdążyłam zacisnąć dłoń, nim mi się wyśliznął.
-Rozpieszczony, bogaty bachor potrafi o coś poprosić..?- Udałam zdziwienie.
-Puść go..- Gabriel zignorował to, że uderzyłam w jego dumny charakter.
-Mogę go puścić tak, jak teraz wisi- wzruszyłam ramionami obojętnie.- Chyba; że dowiem się, czegoś na czym mi zależy.
Shian uśmiechnął się krzywo i wyjatkowo nieprzyjemnie.
-Zamierzasz się tak bawić do jutra?- Zakpił.
Wtedy usłyszeliśmy z ulicy czyjś uroczy pełen rozpaczy śpiew. Posłuchałam chwilę: była to pieśń żałobna po francusku. Na tę samą melodię, którą niedawno grał Raphael.
-A temu co odbiło??- Michael zwrócił twarz w stronę okna.
Nagle pieśń ucichła i chłopak zachichotał z czegoś cicho, kopniakiem otwierając drzwi trochę zrujnowanego domu. Na jego ramieniu siedział kruk, który trzymał coś w dziobie.
-Mówiłem; żeby nie okradać swoich..- rzucił wyciągając dłoń do ptaszyska.- Oddaj- rzucił krótko.
Ku mojemu zdziwieniu kruk posłuchał właściciela i oddał mu okrągły przedmiot na łańcuszku.- Leć do Gabriela.
Kruk wzbił się do lotu i minął mnie dosłownie o milimetry; muskając skrzydłem moją obandażowaną dłoń. Wciągnęłam Raphaela, widząc jak Gabriel wyciąga dłoń ze znakiem w stronę kruka. Ptak przysiadł na przedramieniu czarnookiego i zakrakał przeraźliwie ostro.
-Oni wszyscy są jacyś dziwni; Callisto..- Zauważył Michael chłodno.
Shian cofnął się od drzwi nagle. Wszedł chłopak. Bliźniak Raphaela i rzucił coś do mnie- odruchowo złapałam przedmiot i spojrzałam na dewizkę.
-Ktoś podpalił kolejny kościół- powiedział ziewając. Przeszedł obok Michaela i skierował lufę broni w dół.- Bardzo lubię ludzi.. Zwłaszcza wtedy; kiedy są martwi- rzucił z kaszlącym śmiechem. Niemniej jednak zadrżałam; gdy przeszedł mnie dreszcz przestrachu.
Michael powoli cofnął się od chłopaka. Miał taką minę, jakby zobaczył samego diabła.
-Chyba nikt dziś nie zamierza tu wykorkować, hm?- Spytał z przesadnym zaciekawieniem, zaglądając natarczywie w oczy Michaela.
-Zjeżdżaj; kimkolwiek jesteś..!- Prychnął zielonooki cofając się przezornie. Tamten znów się zbliżył, a Michael cofnął. Uśmiechał się szeroko.
-Nie mów, że mnie nie pamiętasz, Michael..- rzucił pełen zawodu.
-Nie wiem, o czym mówisz..- zaczął Michael dzwoniąc zębami.
-Czyżby…?- Bliźniaczy brat Death’a zniżył głos do głębokiego szeptu nadal wpatrując się w oczy Michaela, który drżącą dłonią wymierzył pistolet w rozmówcę, oddychając spazmatycznie.- Och, przypomnij sobie.. Dam ci małą wskazówkę: to było trzy lata temu, jakoś pod koniec sierpnia..
-Michael, o co mu chodzi?- Zapytałam zdziwiona.
Broń w dłoni Michaela wypaliła.. Lecz jego rozmowca stał już w innym miejscu. Tuż za nim. I obejmował go przyjacielsko ramieniem.
-UNDERTAKER..!- Warknął przez zaciśnięte zęby Gabriel.
-Co..?- Zapytał chłopak niewinnie się uśmiechając.- On też do mnie trafi; tak jak reszta. Jak stary Wolf, jak Collins; wczoraj nawet przyjechała pani Scott. Szkoda, że tak szybko- zachichotał wesoło, a mnie zrobiło się zimno.- Miała dopiero trzydzieści lat..
-Och; zawrzyj pysk..- burknął Gabriel z irytacją. Shian oparty o drzwi trząsł się z tłumionego śmiechu.- Od tej roboty w zakładzie pogrzebowym całkiem ci odjebało..- skomentował z niezadowoleniem.
-Dowiedziałeś się czegoś?- Spytał Shian.
Undertaker oparł się ze spokojem o fotel w rogu pokoju.
-Cóż..- rzucił przeciągle; hipnotyzującym szeptem.- Kilku moich gości powiedziało mi kilka informacji; spójrzcie..- rzucił na stolik kilka woreczków.- Interesujący jest zwłaszcza medalion..
Wzięłam w dłoń medalion i obejrzałam go. Nagły ból głowy sprawił, że uderzyłam plecami w podłogę.
Symbol wyryty na medalionie wyglądał… dziwnie.
-Już kiedyś, gdzieś to widziałem..- Michael wyciągnął mi przedmiot i spojrzał na ozdobny ornament. Jeknęłam z bólu, przewracając się na bok.- Callisto, co z tobą…?- Zapytał zaniepokojony.
-Z.. Zaraz… Przejdzie..- wydyszałam z trudem; ochrypłym głosem.
Gabriel wolno przyklęknął przy mnie i przyłożył mi dłoń do czoła. Wzdrygnął się; czując chłód. Zignorował ostrzegawczy syk Michaela.
-Więc to ty jesteś Callisto Anabelle Raven; herbu Kruk…- zauważył wolno.
Undertaker nagle uniósł wzrok i spojrzał na mnie.
-Skąd… Wiesz…?- Ból nagle minął; Gabriel pomógł mi usiąść i oparł mnie o Michaela, który objął mnie mocno.
Gabriel milczał; Shian położył mu dłoń na ramieniu, a Gabriel przykrył ją swoją dłonią. Obaj spojrzeli sobie w oczy. Czarnooki westchnął wstając. Podszedł do okna
-Córka łowców, którą miałem chronić..- odezwał się cicho, z żalem.
-Nie rozumiem..- zaczął Michael.
-Ja też nie..- odparłam zaskoczona.
Gabriel wypił kolejny kieliszek. Wyciągnął zza czarnego golfa wisiorek z zawieszką taką; jak znak na jego dłoni.
-Tamtej nocy, gdy zginęli twoi rodzice.. Otrzymałem pewien rozkaz…
-Jaki rozkaz? Kim ty jesteś..?- Zapytałam z trwogą.
Wszyscy byli poważni. Nawet Undertaker przestał się dziwnie uśmiechać.
-Kimkolwiek jesteś, zostaw Callisto w spokoju..- zaczął z groźbą Michael.
-Nie zamierzam jej skrzywdzić; Michael- powiedział spokojnie Gabriel, nie zwracając uwagi na groźby.- W dniu ich śmierci; otrzymałem od twojego ojca; Cristophera rozkaz..- podjął przerwaną opowieść- …miałem zabić twoją siostrę.
-Ty…- warknęłam wściekła.
-Posłuchaj mnie do końca- odpowiedział spokojnie. Pokazał mi dłoń.- Wiesz; co to jest..?- Zapytał nagle beznamiętnie.
-Chyba nie chcę wiedzieć. Idziemy; Michael- rzuciłam chłodno, idąc do drzwi.
-Gdybym się nie zawahał: Cristopher i Valerie by żyli- usłyszałam pełen żalu głos Gabriela.- Tamtego dnia złamałem pewne zasady.. Zapłaciłem za to o jedno życie za dużo. Posłuchaj mnie; Callisto.. Proszę..
Shian stał nieruchomo. Znak w jego oku płonął blaskiem. Undertaker siedząc w fotelu podpierał podbródek na pięści i patrzył na mnie kątem oka.
-Jeśli teraz odejdziesz; możesz potem gorzko tego żałować- oznajmił z opanowaniem.
-Mój ojciec…- Oparłam dłoń na drzwiach chwiejąc się na nogach.- On nigdy… Przecież kochał Grace. On nigdy by nie pozwolił.. Ty kłamiesz! Bezczelnie kłamiesz!!
-Przecież wiesz, że mogę mówić tylko prawdę. Zawsze wpadałaś mi w ramiona, gdy byłaś dzieckiem..
-Jesteś walnięty- powiedział Michael z przekonaniem.
Patrzyłam w podłogę. Ta twarz z pełnych szczęścia wspomnień stale mi umykała.
-Pamiętasz… Kiedyś nosiłem inne imię; sama mi je nadałaś, byłaś maleńka..
-O czym on mówi; Callisto?- Przerwał mu Michael.
W dniu moich trzecich urodzin do naszych drzwi podczas przyjęcia ktoś zapukał.. Zeskoczyłam z kolan matki i popędziłam do drzwi, by otworzyć. Ojciec przyszedł za mną i wziął mnie na ręce. Powoli otworzył drzwi i widząc stojącego w progu pięknego młodzieńca w czarnej szacie z kapturem powiedział:
-Spóźniłeś się..
-Wybacz; paniczu- nieznajomy spojrzał nań uniżenie.
Wyrywałam się z ramion ojca, wyciągałam ręce w kierunku nieznajomego.
-Zatem to jest moja nowa pani..- rzekł nieznajomy patrząc na mnie iskrzącymi czarnymi oczami. Dotknęłam jego twarzy i zaczęłam się śmiać. Ojciec pozwolił chłopakowi wziąć mnie na ręce.- Jest piękna..- szepnął; jakby właśnie miał przed oczami jakiś cudny klejnot.
-Lu-cian!- Pisnęłam z zaciekawieniem, jak to zabrzmi; patrząc na chłopaka.- Lucian!
-Chyba nie mamy odwrotu. Nadała ci imię- Usłyszałam głos ojca
-Lucian..- Szept z trudem wyszedł z moich ust.- Służyłeś mojemu ojcu, gdy się ożenił..- Michael złapał mnie zanim upadłam.
-Służyłem każdemu z rodu od jego powstania; Callisto. Twojemu ojcu, jako najstarszemu z braci. Patrzyłem i chroniłem wszystkich trzech jego młodszych braci; a potem.. Potem chroniłem.. próbowałem chronić ciebie.- Powiedział ponuro.
-Znasz go Callisto…?- Michael był zdziwiony.
-Tak.. Znamy się- powiedziałam cicho.- Był kiedyś moim… Ochroniarzem i przyjacielem.. ale to było kiedyś..
Otworzyłam drzwi; Michael skierował się za mną. Gabriel chwycił moją dłoń w ostatniej chwili; mówiąc moje imię.
-Nie odchodź… Proszę…- zaczął z błaganiem.
Wyrwałam rękę z jego uścisku i patrząc nań powiedziałam chłodno:
-To ty odszedłeś ode mnie; nie ja od ciebie.
Chwilę potem biegłam już rozwalającymi się schodami w dół.
-Chciałbym cofnąć czas; moja pani…- jego głos ucichł; gdy zamknęły się za nami drzwi.
***
Wbiegłam do domu i chwyciwszy chrzestnego za łachy trzasnęłm nim mocno o ścianę.
-WIEDZIAŁEŚ O WSZYSTKIM! WIEDZIAŁEŚ; ŻE LUCIAN NADAL ŻYJE!!- Krzyknęłam.- OKŁAMYWAŁEŚ MNIE.. Okłamywałeś mnie..- Powtórzyłam niemalże szeptem.
Piwnooki stał oddychając spokojnie. Powoli pochylił się i ucałował mnie lekko w czoło.
-Więc się spotkaliście..- powiedział smutno.
Odsunęłam się od niego i ruszyłam po schodach w ciszy.
Nie chciałam o tym wszystkim rozmawiać.
Nie chciałam cierpieć.
Stać w miejscu..
Musiałam w końcu zapomnieć o przeszłości. Inaczej będę stać w miejscu i nigdy nie ruszę do przodu.
I nigdy nie będę potrafiła normalnie żyć…
Co raz utracone nigdy już nie powróci
W tym akurat Lucian miał słuszność..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz